Pożary i zgliszcza | CLOSTERKELLER, Stary Klasztor

Czasem życiem rządzi czysty przypadek, łut szczęścia, odrobina życzliwości. Czasem w naszym życiu są takie chwile, kiedy to za sprawą pewnych osób spełniają się nasze małe marzenia, nasze małe chciejstwa. I tak oto, niemalże tydzień temu za sprawą kochanej Pers, udało mi się pójść na koncert zespołu, który towarzyszy mi w mojej codzienności od czasów licealnych (prawie dziesięć lat!) – Closterkeller.

Koncert, na który dotarłyśmy spóźnione (przegapiłyśmy support, którym był zespół DAS MOON) odbywał się w Starym Klasztorze (miejscu, który swoim klimatem urzeka). Co do koncertu ze strony technicznej, muszę przyznać, że nie było źle. Chociaż stałam praktycznie pod głośnikiem, słyszałam słowa wyśpiewywane przez Anję – co, w niektórych wrocławskich klubach wcale nie jest takie oczywiste.

12235035_1085720131468479_3616520709101575738_n

Muszę przyznać, że koncerty Closterkellera mają w sobie jakąś taką swojskość. Anja i reszta zespołu pożartują z publicznością, porozmawiają. Anja swoim niemalże matczynym gestem utuli, zabawi a czasem nawet pogrozi palcem. Anja, matka polskiego gotyku z wiekiem jest coraz piękniejsza. Już od dwudziestu lat, razem ze swoimi mężczyznami z bandu, przemierza Polskę i wyśpiewuje prawdy, które zaskakująco trafią do każdego z pokoleń. Piękne jest to, że jeden zespół skupia wokół siebie ludzi w różnym wieku, od kilkulatków po osoby starsze. I jest to często publiczność niesamowicie kulturalna, nie pchająca się, pomagająca w potrzebie.

12274777_1085720654801760_3984765669973198670_n

Wrocławski koncert z 15 listopada 2015 roku zdecydowanie mogę uznać za jeden z najfajniejszych koncertów w moim życiu. Anja na żywo wypada znacznie lepiej niż na płytach, czuje się te emocje i niemalże widzi się obrazy, które swoim głosem i przy akompaniamencie uzdolnionych muzyków, maluje nam przez ponad dwie godziny! Czaruje i sprawia, że przenosimy się do całkiem innego świata. Piosenka „Dlaczego noszę broń” w zaskakujący sposób i dość brutalnie wpisała się w ostatnie wydarzenia, które miały miejsce na świecie. Dotknęła mnie i sprawiła, że oczy zaszkliły się w niemym sprzeciwie. Taka właśnie jest muzyka Closterkellera, cały czas aktualna i cały czas wzbudzająca wielkie emocje.

Setlista obejmowała wszystkie piosenki z jubileuszowego wydania płyty „Scarlet” (podobną, jak nie taką samą możecie znaleźć tutaj). Usłyszeć na żywo piosenki, których nie słyszało się od bardzo dawna, albo w ogóle – bezcenne. Wykonanie, jak zawsze na najwyższym poziomie, tego Anji i chłopakom nie można zarzucić. Zawsze są profesjonalni, zawsze swoje koncerty traktują poważne i zawsze grają z wielką pasją.

12185423_1085720571468435_1440897482635566442_o

Closterkeller jest zespołem, który jest dla swoich fanów. Po koncertach zawsze wychodzi do ludzi, zawsze uściśnie dłoń, przytuli i zrobi zdjęcie. Zwyczajnie po prostu. Nie jak celebryci, jak zwykli śmiertelnicy. To sprawia, że lubi się ich bardziej, za ich charakter.

Koncert uważam za obowiązkowy dla osób, które słuchają podobnej muzyki. Nie zawiedziecie się, bo muzyka i teksty Closterkellera to pożary i zgliszcza, emocjonalnie spalają oraz jednocześnie odbudowują. W ten niezwykły sposób, w jaki odbudowuje tylko muzyka.

Zdjęcia wykorzystane w poście udostępniła Dominika z Muzyki w obiektywie – zachęcam do odwiedzenia jej fan pejdża, robi niesamowite zdjęcia koncertowe!


♥ Follow my blog with Bloglovin ♥

Zdjęcie w ikonie wpisu: Google.

10 uwag do wpisu “Pożary i zgliszcza | CLOSTERKELLER, Stary Klasztor

  1. Pod koniec lat ’90 albo na początku ’00 miałam okazję być na koncercie w małym klubie. I pić z Anją wino marki Fresco. Złożyła potem autograf na butelce, bo bardzo jej smakowało.
    Dziwne wspomnienie :)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Stałaś na schodach czy na dole? :D
    Śmieją się ze mnie, ale lubię chodzić na koncerty metalowe żeby się… wyciszyć i zrelaksować. Im mocniejsza muza, tym lepiej. :)
    Byłam w Klasztorze pierwszy raz na Poprawinach XXX-lecia Huntera. Miałam podobne odczucia do Twoich: kiedy słucha się jakiegoś zespołu od tylu lat (słucham ich jakoś tak od 8-9), to ta więź jest taka fajna i wyjątkowa!
    A co do klubu: klimatyczny, owszem, ale nad klimą (jak to zdanie brzmi xD) bym się zastanowiła, bo 2 wiatraki i 2 uchylone okna to jednak wg mnie za mało przy tańczącym i pogującym tłumie…
    Dzięki za ten wpis, aż by się poszło na taki koncert raz jeszcze. ;)
    Pozdrawiam,
    D

    Polubienie

    1. Stałam na dole :D akurat w tej sali wszystkie wiatraki działały i nie było duszno itp. Chociaż na początku, gdy nie chodziły, to była jakaś masakra.

      Oj tak, taka więź jest niesamowita. Ma się z takim zespołem mnóstwo wspomnień i to jest piękne i unikatowe :)
      Dzięki za komentarz! :)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.