Pamiętniki, czyli słowa kreślone na kartce papieru

Pamiętnik. Pamiętam jak zaczęłam pisać. Szósta klasa podstawowa, jesienna czy już zimowa ciemność za oknem, we mnie wzbierający gniew i wszędobylska nuda. Nasz pokój wypełniony głosami ludzi: mamy uczącej siostrę pierwszych czytanek, brata rozmawiającego z kolegą z klasy… a w tle wyjący zajadle telewizor marki Samsung. A ja, siedząc na łóżku (małym, starym tapczanie), poczułam pustkę. Dziwną samotność, znaną wszystkim nastolatkom. Od zawsze byłam dość skrytym dzieckiem, cichym. Już w drugiej klasie podstawówki określano mnie mianem „indywidualistki” nie umiejącej pracować w grupach. Oczywiście to była tylko częściowo prawda. Tłumione emocje zaczęły mi ciążyć, szybko odkryłam, że pisząc, pozbywam się ciężarów i toksyczności. Od tamtej pory, pisywałam coraz częściej. Niekiedy codziennie, kilka razy dziennie… i nigdy nie miałam dość.

Od tamtego dnia pamiętnik był moim schronieniem. Pisałam o wszystkim, niekiedy dokładnie opisując dane wydarzenie, przypominając sobie najdrobniejsze szczegóły. Uznawałam tą moją „grafomanię” za swoistą autoanalizę i autoterapię. Pomagał zachować pozory. I stał się treningiem słowotwórstwa, kreowania świata (niekiedy bowiem zapisywałam tam swoje pierwsze opowiadania i wiersze). Przede wszystkim był jednak azylem, w którym każda moja myśl była moja naprawdę, bezpiecznie przechowywana na kartach, czasami zwykłego zeszytu w kratkę albo linię (nawet kiedyś, z dziwnej potrzeby inności, dorwałam siostrzany, niezapisany zeszyt w trzy linie ;)). Każdy był inny. Stanowił odrębny element w moim pustym życiu. Będąc w gimnazjum, wypełniałam pamiętniki rysunkami, wycinałam z gazet ilustracje i zdjęcia, wyklejałam nimi stronice. Z czasem przeszłam na minimalizm. Ozdabiałam okładkę, nic poza tym.
Pamiętniki te były też dobrym miejscem na „składowanie” wspomnień. Wypełniałam je biletami do kina, pociągowymi z miast, które odwiedzałam, ulotkami z imprez, na których byłam i biletami wstępu do miejsc, które zwiedziłam. Dzisiaj, po kilku latach nie pisania w takim zeszycie, odkopałam jeden z nich. Ostatni wpis pochodzi z 2010 roku.  Przestałam pisać, kreować zdania na papierze, przeniosłam się do cyfrowego świata w całości. Przeglądając zapisane strony, zatęskniłam za tym uczuciem. Pisząc na klawiaturze, wklepując coraz to nowsze zdania i odczytując je na tym cyfrowym papierze, człowiek często się gubi. Piszemy szybko, myślimy szybko, a czasem potrzebna jest dłuższa refleksja nad swoim życiem, chwila zadumy… i właśnie to, było, w głównej mierze celem moich pamiętników. Chęć zmiany czegoś w swoim życiu, odnalezienie własnego ja… to stymulowało mnie do dalszych podróży w głąb siebie.

Pisanie dziennika, to swoisty luksus w zabieganych czasach, w jakich przyszło nam żyć. Luksus, na który z chęcią sobie, ponownie pozwolę.

O czym pisać?

Pamiętniki są bardziej intymne. To o czym chcemy pisać, bezpośrednio wychodzi z potrzeby naszego serca. Często są to zwykłe codzienne dni, opisywanie przeżyć szarej codzienności. Często są zapisem przemyśleń i pięknych przygód, nawet tych najmniejszych. Każde z nich tworzy wspomnienia, do których chcemy wracać. Pamiętniki są też prozaiczną myślodsiewnią. Może nie tak magiczną jak w książkach pani Rowling, ale dostępną każdemu z nas. Powiecie, że możecie zawsze liczyć na przyjaciół i bliskie osoby w takich chwilach, ale czasem nie ma wokół nas nikogo, czasem rozmowa jest zbyt ciężka, czasem potrzebujemy chwili zastanowienia, by poskładać skłębione myśli, by określić własne uczucia. Myślę, że właśnie taki pamiętnik jest do tego idealny.

Dziennik czy blog?

Nigdy nie zrezygnuję z pisania bloga. Blog daje mi możliwość rozmowy z czytelnikami. Interakcję, kiedy chcemy, wyrażając zdanie na jakiś temat, rozpocząć dyskusję. Dzięki blogom możemy poznać cudownych ludzi z blogosfery, ale i nie tylko. Blog to pasja, którą chcemy się dzielić. Pamiętniki są bardziej osobiste, szczere, być może bardziej, również. Są czymś tylko dla nas. Pisząc tam czujemy się bezpiecznie, sami ze swoimi myślami i emocjami. Nie postawiłabym, do końca, znaku równości pomiędzy blogiem a pamiętnikiem. Rozumiem, że trzeba iść z duchem czasu, tworzy się też coraz więcej blogów pamiętnikarskich, zwłaszcza, gdy się jest w wieku nastoletnim. Jest to tylko zmiana materii, medium. Zasada jest taka sama. Nie chcę tutaj generalizować, jednak dla mnie kontakt z papierem jest zbawczy. Wszystkie, niemalże, moje wiersze powstają na kartkach. Widzę emocje i słowa znacznie wyraźniej. Może i w edytorze pisze mi się łatwiej, szybciej, przyjemniej, ale to na kartkach powstają pierwsze szkice, pomysły… Wszystko ma początek, w moim przypadku, od słów kreślonych na kartce papieru.

A Wy co częściej wybieracie: edytor czy papier? Piszecie/pisaliście kiedyś dziennik? 

16 uwag do wpisu “Pamiętniki, czyli słowa kreślone na kartce papieru

  1. Piszę pamiętnik od gimnazjum chyba, chociaż zdarzały mi się naprawdę długie przerwy. Uwielbiam pisanie. Treści na blogu i w zeszycie to jednak zupełnie inny rodzaj intymności i nie wyobrażam sobie stosować ich zamiennie :D

    Ogólnie pamiętniki to dobra sprawa, raz, że szlifuje się samo układanie zdań i swoje pismo, dwa, że można do tego wrócić w każdej chwili i przypomnieć sobie rzeczy, które dawno już uleciały z naszej głowy.

    Wklejanie biletów! Fajne! Kiedyś wklejałam na stronach kolorowe koperty i tam przechowywałam najważniejsze rzeczy, teraz w jesiennej sekcji mam przyklejonych kilka liści plus parę spisanych cytatów. Bez fizycznych dodatków :D ale też bym nie miała co wsadzić chyba.

    ♥ team pamiętniki!

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ja także nie wyobrażam sobie stosować ich zamiennie. Nie wszystko chcę upubliczniać – aż taką ekshibicjonistką nie jestem :D

      Koperty też miałam, zwłaszcza na te rzeczy, których wkleić się nie dało, albo nie chciałam ich wklejać :)

      Ja aktualnie używam notes, który dostałam od przyjaciółki na 25 urodziny :) Jest baaaardzo gruby i coś czuję na długo mi wystarczy, bo też nie piszę w nim codziennie :)

      Pamiętniki są najlepsze, potem po latach się do nich wraca i przypomina wszystkie te emocje i zdarzenia, o których już dawno się zapomniało :)

      Polubione przez 1 osoba

      1. ja już docieram do końca, a w kolejce czeka ten piękny czarno-złoty Castelli, którego pewnie zacznę już Tam. Starego zostało mi chyba 12 kartek ;) nie mogę się doczekać.

        Też zazwyczaj nie piszę codziennie, tylko jak coś mam do powiedzenia.

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Uuuu! Jaki piękny! (w ogóle masz cudny charakter pisma! <3)

        Idealnie zaczynać nowy pamiętnik w nowym miejscu! :D I na pewno będzie tak samo piękny <3

        Polubione przez 2 ludzi

      3. Widziałaś fociaki, prawda?

        Pismo mam bardzo różne ;P w zależności od długopisu, szczerze ;) ale nikt nigdy specjalnie nie narzekał. Dziękuję :3 Pamiętaj, że jak coś, to ja jestem z tych ludzi, co jeszcze papierowe listy piszą!

        Polubione przez 2 ludzi

      4. Pamiętam, teraz w końcu będę mogła się za to zabrać po tych wszystkich przebojach z mieszkaniami… Tu będziemy przynajmniej rok czasu, także ;)

        Polubione przez 1 osoba

  2. Uwielbiam papierowe dzienniki, ale zawsze prowadzę tylko kilka dni a potem mi się znudzi i zamiast wrócić za jakiś czas to po prostu po czasie wyrzucam zapisane srony… cóź, może czas wrócic do zapisywania myśli? :) Bardzo inspirujący post.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Cieszę się, że post się spodobał! :D Ja już od dawna nic nie pisałam, ale teraz do tego wróciłam. Brakowało mi tego :D
      Ale wiesz, nic na siłę zamiast wyrzucać, gromadź te luźne strony – nawet w jakimś pudełku czy czymś podobnym. Po kilku latach uzbiera się całkiem spora ilość myśli i wspomnień :D

      Polubione przez 1 osoba

  3. Zawsze pisałam i piszę! Mam specjalny karton, gdzie zeszyty, niczym roczniki ułożone są w odpowiedniej kolejności. To dobry kawałek, szczególnie jeśli chodzi o „powroty” i wspomnienia. Są rzeczy, których nie można napisać na blogu, a warte są pozostawienia i opowiedzenia. Od tego są pamiętniki. Aczkolwiek muszę przyznać, że w edytorze tekstu o dziwo pisze mi się łatwiej i szybciej. To tak jakby tempo pisania na klawiaturze odpowiadało tempie myśli :)

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Mi też się w edytorze zdecydowanie łatwiej pisze, szybciej – jakby ciąg wystukiwanych słów był kompatybilny ze stukotem w klawiaturę.

      Za to, gdy piszę w pamiętniku więcej myślę na temat emocji czy zdarzeń z mojego życia. Pozwala mi to odreagować, ale i poukładać sobie wszystko w głowie. Zapomniałam już jakie to bywa zbawienne :)

      Polubione przez 1 osoba

  4. Bardzo ładny wpis, aż przyjemnie mi się czytało. Piszę pamiętnik od jedenastu lat, czasem dołączam do niego samotne kartki, które spontanicznie, w niespodziewanym przypływie myśli, służyły mi jako jego zastępstwo. Sama nie wiem, co bardziej przypada mi do gustu – pisanie w formie elektronicznej czy z piórem w dłoni – choć wydaje mi się, że lubię „dotykać” swoich słów opuszkami palców, dlatego pierwotna forma jest mi bliższa.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Cieszę się, że post się podobał, kochana! :) Sprawił mi niesamowitą przyjemność :D
      Ja piszę z przerwami od 15 lat – i tak, jak Ty też mam pełno różnych kartek i karteczek, zwłaszcza, gdy naszło mnie na pisanie podczas jakiegoś wyjazdu ^^
      Dziękuję za komentarz! <3

      Polubione przez 2 ludzi

  5. Chyba zawsze wolałam prowadzić blog, nie pamiętnik. Ale jak mam zły humor, mętlik w głowie albo po prostu czuję, że muszę coś napisać, sięgam po notes i pióro. Mogę wtedy pisać, co mi przyjdzie do głowy, a potem do tego wrócić albo wyrwać kartkę i zapomnieć.
    Ale namiętnie gromadziłam piękne notesy, w części gromadziłam cytaty. Do nich bardzo lubię wracać :D

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ja też lubię wracać, wczoraj ponad godzinę siedziałam i czytałam jakieś stare wpisy w pamiętniku :D (a miałam rozpakowywać ubrania :P). Dla mnie to cudowna autoterapia, zwalcza każdy strach i ból odrobinę :)

      Polubione przez 2 ludzi

  6. Piszę pamiętnik mniej więcej od drugiej klasy liceum, czyli to będzie już 4 lata (plus minus). Owszem miewałam przerwy, najwyżej kilkudniowe. Nie ma nic lepszego niz pisanie dziennika, oczywiście nie w stylu „kochany pamiętniczku, dzisiaj na obiad były mielone”. Od dwóch lat mam też blog – dziennik i pisze w obu tych miejscach. I to mi odpowiada i to polecam. :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.