Czarodziejka z Księżyca, tom 1, Naoko Takeuchi

„Czarodziejka z Księżyca” to jedna z moich ulubionych serii. Anime kocham od najmłodszych lat, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie, by zapoznać się z jego pierwowzorem, aż do ostatniego roku, kiedy to po raz pierwszy przeczytałam pierwszy tom w wersji e-book’owej. Ostatnio jednak zapragnęłam zebrać wszystkie tomy mangi w wersji książkowej i przeczytać je od początku do końca. Tak oto, narodziła się na nowo, moja miłość do roztrzepanej Usagi Tsukino, tajemniczego Tuxedo i cudownej mówiącej kotce Lunie
Naoko Takeuchi , ur. 15 marca 1967 w Kōfu) – japońska mangaka. Jej prawdziwe imię to Naoko Kagashi. Naoko Takeuchi jest autorką mang takich jak „Chocolate Christmas”, „Miss Rain”, „Love Witch”. W Polsce najbardziej znana dzięki „Czarodziejce z Księżyca” oraz „Hasło brzmi: Sailor V”.

Nikt nie zaprzeczy faktowi, że to właśnie dzięki tej serii, manga i anime stały się w naszym kraju popularne i za czasów ukazywania się w tej serii w telewizji publicznej i wydawania jej w formie książkowej, manga i anime osiągnęły w naszym kraju wysoki poziom popularności. Żadna inna seria anime i żadna inna seria mangi nie osiągnęła takiej pozycji, jak właśnie „Czarodziejka z Księżyca”. Może w ocenie nie będę obiektywna, bo po prostu uwielbiam tę serię. Postaram się jednak spojrzeć na nią z całkiem innej strony i zastanowić się nad całą historią, nad postaciami i nad wydaniem polskim.

Tłumaczenie: Shin Yasuda, Eligia Bańkowska
Tytuł oryginału:
Bishoujo Senshi Sailor Moon
Seria:
Czarodziejka z Księżyca, tom 1
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
data wydania:
1997
ISBN:
83-906786-6-7
Liczba stron:
194

Pierwszy tom „Czarodziejki z Księżyca” to początek historii. Usagi Tsukino (w polskim przekładzie, niestety imię głównej bohaterki zostaje zmienione na angielskie Bunny…) jest zwykłą czternastoletnią uczennicą szkoły podstawowej, ale tylko do pewnego czasu… Pewnego dnia, nasza bohaterka, jak zwykle zasypia do szkoły. Tym razem na jej drodze staje dziwny, czarny kociak z plastrem na czole. Usagi lituje się nad nim i odkleja plaster. Od tamtej chwili wszystko toczy się całkiem innym tempem. Luna, kocia wysłanniczka Księżycowego Królestwa poszukuje Wojowniczek, by pomogły jej odnaleźć Księżniczkę i Srebrny Kryształ. Pierwszą z nich zostaje właśnie Usagi i ona ma za zadanie, przy pomocy Luny, odnaleźć pozostałe Strażniczki/Wojowniczki. Ten tom opisuje drogę jaką Usagi i Luna przeszły by odnaleźć pozostałe trzy Wojowniczki.

Pierwszy tom, rozczarowuje, jeśli chodzi o wydanie. Poucinane napisy i szkice- to naprawdę okropne, gdy czytelnik musi domyślać się, co za słowo zostało ucięte. Żałuję również, że zmieniono układ czytania na europejski. To profanacja mangi jako gatunku literackiego. I niektóre szkice rozdziałów, są zbyt ciemne, ciężko odczytać napis, ciężko dojrzeć postacie… To błędy edytorskie, które w dzisiejszych czasach przejść by nie mogło, dlatego wybaczam je, zważając na fakt, że to była jedna z pierwszych mang wydanych w Polsce w ogóle. Te błędy i potknięcia nie umniejszają, na szczęście jakości szkiców i barwnej fabuły, którą uwielbiam. Niestety niekiedy strasznie irytowało mnie tłumaczenie, ale tak jak w powyższych przypadkach, wybaczam. 

Pierwszy tom „Czarodziejki z Księżyca” to opowieść o rodzącym się uczuciu nastoletniej miłości, o przyjaźni, która jest silniejsza niż śmierć, o odwadze, która przewyższa strach, o zasadach moralnych, które powinny tkwić w każdym z nas… to piękna opowieść o nadziei na ocalenie choć kilka kryształów ludzkiej dobroci. Kocham w tej opowieści romantyzm i patetyczność. Może to ‚sztuczny’ twór, w naszym świecei nie zdarzają się takie przyjaźnie, takie poświęcenia i takie miłości (przynajmniej nie zawsze), ale do mnie przemawia, jak nic innego bardziej. Kocham każdą stronicę i wiem już, że na zawsze stanie się jedną z najbardziej lubianych przeze mnie historii, manga to potwierdza. Kocham szkice, fabułę, charaktery postaci i niezwykły humor. Nie ma nic lepszego na poprawę nastroju, naprawdę (w mandzie, co prawda w mniejszym stopniu niż w anime, ale jednak :D).

Polecam, każdemu, nie tylko miłośnikom anime i tego gatunku literackiego.
Moja ocena: 6

18 uwag do wpisu “Czarodziejka z Księżyca, tom 1, Naoko Takeuchi

  1. Nie lubię mangi i anime, ale tej serii nie zapomnę nigdy. W przedszkolu był na to taki szał, że jak dostałam rajstopy z Czarodziejką z Marsa to nie chciałam ich zdjąć nawet do spania! Mile wspominam! :D

    Polubienie

  2. Ach, pamiętam, jak bardzo zazdrościłam mojej kuzynce posiadania pewnego tomu „Czarodziejki z Księżyca”! Na dodatek jeszcze nie byłam obeznana z tym, że mangi czyta się „od końca” i dziwiłam się, dlaczego akcja toczy się tak dziwnie… Poza tym przez anime, które MUSIAŁAM obejrzeć, zawsze spóźniałam się do przedszkola :3
    Jakiś czas temu postanowiłam odświeżyć sobie znajomość z „Czarodziejką…”. Obejrzałam parę pierwszych odcinków i odkryłam, że to już nie to… Ale wspomnienia zostaną ;)
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  3. Ach te wspomnienia. Z koleżankami nawet przydzieliłyśmy sobie rolę, która będzie daną czarodziejką, niestety nie było komu zostać Czarodziejką z Wenus, bo było nas tylko cztery. Ale i tak było wtedy fajnie. Też po kilku latach próbowałam obejrzeć to anime, lecz jak Cinnamon napisała wyżej, to już nie to.

    Polubienie

  4. Ja zachwycałam się w tym w podstawówce. Z tego „Czarodziejka…” leciała około godziny 15, więc zawsze ze szkoły spieszyłam się, by zdążyć na kolejny odcinek. Uwielbiałam tą serię, ale samej mangi i anime nie pokochałam.

    Polubienie

  5. Hotaru na moim zdjęciu profilowym mówi chyba sama za siebie (^_-)

    SM silnie związane jest z astrologią, ezoteryką, wierzeniami, archetypami itd. – wiem, że sporo osób będzie się zżymać, jeśli powiem, że SM odczytywać można różnorodnie, ze względu na to, jaką perspektywę się przyjmie.

    A jeśli o polskim wydaniu mowa, to racja – słabe było, ale to początki wydawania przez J.P.F. mang (ba! Japończyk tłumaczył na polski, to i często niezbyt zgrabnie brzmiało ; )). Później coraz lepiej prezentowały się mangi przez nich opublikowane.

    Jaka jest Twoja ulubiona postać/ulubione postaci z SM? (jeśli mogę tak niedyskretnie zapytać xD)

    Polubienie

  6. Moja droga, nie zapominaj o roli Dragon Balla, w przeciwnym razie jego fani przyjdą tu i Cię rozszarpią.;)
    Nie jestem może jakąś zagorzala fanką, ale Sailorki to moje dzieciństwo i chętnie zapoznałabym się z mangą. Widzę, że czytalas to legendarne już wydanie? Słyszałam, że później było wznowienie w nowym przekładzie, ale nie wiem nawet czy to prawda.^^' Może kiedyś przekopię czeluści sieci w poszukiwaniu tego komiksu.:)

    Polubienie

  7. Nie wspomniałam o nim, z jednej prostej przyczyny: nie byłam z nim zaznajomiona. Poza tym napisałam, że „SM” była jedną z pierwszych :)
    Słyszałam właśnie o tym, że została ponownie emitowana na tv4 w nowym tłumaczeniu, bardziej zgodnym z oryginałem.

    Polubienie

  8. Tak to prawda :) to dopiero początki były, dlatego wybaczam im to, bo wiem, że później już było wszystko znacznie lepsze ^^

    Moją ulubioną była zawsze Usagi, nic na to nie poradzę, że to roztrzepane dziewczę zawsze była najbliższa mojemu sercu ^^

    Polubienie

  9. Jedna z moich ulubionych anime z dzieciństwa. Pamiętam jak siadałam przed szkołą i oglądałam z wypiekami na twarzy. Miałam taki pomysł, by ost. obejrzeć wszystkie odcinki od 1, ale jest ich ponad 200 i nie wiem jakim cudem miałabym czas np. na czytanie;d

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.