Tag: Wyszperane

Na dobry początek #1: Sally Nixon, 1001 Strangers, wzruszające reklamy i podpaski

Witajcie kochani w tą piękną – przynajmniej w Poznaniu była piękna i słoneczna – niedzielę. Tym oto sposobem w końcu zabrałam się za nowy cykl postów, który chodził mi po … Czytaj dalej Na dobry początek #1: Sally Nixon, 1001 Strangers, wzruszające reklamy i podpaski

Wyszperane w internetach 5.0

Cykl postów przedstawiający smaczki internetowe.


Internety bywają niezwykle inspirującym miejscem, czasem groźnym, wypełnionym toną plastiku, betonu i kiczu, ale coraz częściej, dla mnie, stają się kopalnią cennych i rozwijających artykułów. Motywatorów i inspiratorów. Miejsc wypełnionych po brzegi pasją i realizacją planów. Cudownie otaczać się takimi wirtualnymi skarbami. 

A jakie skarby Wy ostatnimi czasy odkryliście?

* * *

1. Książka: „Facet na Telefon”, A. J. Gabryel (miła niespodziewajka, szczerze powiedziawszy, nie spodziewałam się po niej niczego ambitniejszego – myliłam się; bardzo mądra powieść)
2. Płyta: The Killers – „Sams Town” (jedna z ulubionych płyt zespołu)
3. Listy, listy, listy! 

Dzisiejsze zestawienie to zlepek różności. Wyłuskanych z ulubionych miejsc. Wartościowe, ważne, piękne w swojej oryginalności blogi. Bez zbędnych wstępów, zapraszam:

  • Kto powiedział, że student gotować nie potrafi? Kasia w swojej Chaotycznej Kuchni, doskonale udowadnia, że potrafi i to jeszcze jak! Nie potrafię się oprzeć niektórym przepisom serwowanym przez Kasię na blogu… na pewno jakiś wypróbuję i się pochwalę!
  • Słuchacie radia? Przyznaję się szczerze, że od wielu miesięcy nie odpaliłam żadnego. Wstyd mi. I postanawiam poprawę. A to wszystko dzięki postowi Pawła Bieleckiego, Renesans Radia;
  • Usłysz, to strona powstała na facebook’u, gromadząca piękne dźwięki, lekko nostalgiczne, pełne emocji… Ostatnio powstał również kanał na youtubie, odpalam playlistę i przepadam. Magia.
  • Piękne zdjęcia i muzyka, a to wszystko w hołdzie pięknej Norwegii, autorstwa E. A. Szumowskiej: klik;
  • A tym wszystkim, którym sesja daje w kość, 10 sposobów na zastrzyk energii u Hattu;
źródło
źródło
Doszły do mnie słuchy, że nie wszyscy przyjęli tą inicjatywę z entuzjazmem, takim jak mój – rozumiem, szanuję. Nie wszyscy muszą mieć naturę społeczników, zrzeszać się czy popierać tego typu inicjatywy. Ja chyba od zawsze należałam do tej pierwszej grupy, zawsze wszędzie było mnie pełno. I gdy tylko dowiedziałam się o tym pomyśle… uśmiech nie mógł zejść mi z pyszczka, po prostu. #PSBV jest dla mnie czymś, czego brakowało. Czymś, co przyniesie wiele pożytku – tak, wierzę w to. I wiem, że mam rację. ;)
A co Wy sądzicie o takiej formie działania blogosfery?