Tag: Wydawnictwo Znak

Hakus Pokus – Katarzyna Leżeńska , Darek Milewski

Nigdy nie mogłam się przekonać do polskiej literatury- zawsze trafiałam na pozycje, które po paru stronach były nudne, bezbarwne i całkowicie mnie nie zainteresowały. Straciłam, muszę przyznać, nadzieję na powieść naprawdę dobrą z rodzimego podwórka. Stało się nawet tak, że zniechęcona wieloma porażkami przestałam czytać polską literaturę (ograniczyłam się jedynie do wierszy)… aż do teraz. „Hakus Pokus” zmienił moje zdanie na temat polskiej powieści!
(Za notkę o autorach tym razem posłuży zdjęcie okładki powieści zrobione dosłownie przed chwilką, wybaczcie jakość zdjęcia.)
Kliknij, by powiększyć.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 496 
Powieść opowiada historię Beaty, Polki urodzonej w Warszawie, która razem z matką wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w wieku czterech lat oraz historię Roberta, który z Warszawy wyjechał do Stanów, by tam na jednej z renomowanych uczelni dokończyć studia matematyczne. Dziwnym zrządzeniem losu Beata i Robert spotykają się i razem pracują w CounterVision, firmie, która testuje zabezpieczenia internetowe wielu organizacji. Ona jako psycholog, on jako wzięty matematyk i haker. Ona ma chorą psychicznie matkę, która zostaje umieszczona w jednym ze szpitali stanowych, on właśnie rozstał się z żoną, która postanowiła zmienić płeć i odnaleźć siebie… Oboje naznaczeni przez życie splatają swoje przeznaczenie i nieświadomie wplątują się w aferę, która wstrząśnie całym światem…
Powieść wciągająca od samego początku. I naprawdę dobrze napisana. Czyta się szybko i przyjemnie, rozdziały są podzielone na bohaterów, co umożliwia nam poznanie każdego z nich oraz tego, jak to wszystko wygląda z Beaty czy Roberta strony. Gdy dostałam tą powieść nie spodziewałam się, że zostanę tak pochłonięta przez świat zdominowany przez hakerów, gdzie prywatność to mit i gdzie relacje ludzkie często ograniczają się do wysłania e-maila czy sms’a… Sięgając po tą powieść, czytelnik może się naprawdę dużo dowiedzieć o internetowym półświatku, o hakerach, o rzeczach i sprawach, które w dzisiejszych czasach są ważne, ale bagatelizowane często przez ludzi- dopóki sami nie staną się ofiarami…
Jak na ilość opisywanych problemów powieść nie jest chaotyczna czy poplątana. Wszystko jest skrzętnie poukładane i na swoim miejscu. Każdy wątek jest wpleciony w doskonale zaplanowaną fabułę- reakcję łańcuchową, gdzie losy bohaterów raz splatają się ze sobą, raz rozplatają… jak to w życiu już bywa :)
Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić tą powieść dla każdego.
Bardzo cieszę się, że znalazłam polską powieść, która przekonała mnie do polskiej literatury (nie wiem, dlaczego musiało mi to tyle zająć… ale wszystko ma swój cel i miejsce, nieprawdaż? :D ) raz na zawsze! :)
Moja ocena: 5-
Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński! :)
Recenzja ukazała się również na portalu lubimyczytac.pl, a można ją zobaczyć tutaj.

Trucicielka, Eric-Emmanuel Schmitt

Tą powieść pochłonęłam w dwa dni (przerywane wizytą w szkole), dwa dni niemalże wyjęte z życiorysu… Nie żałuję, bo z każdą nową książką uczę się coraz więcej o sobie, o świecie i zawsze, każda dobra książka niesie mi dużo refleksji, które potem przelewam na papier w moim prywatnym pamiętniku, albo na blogu… A z każdą przeczytaną powieścią Schmitta uświadamiam sobie, jak bardzo brakuje mi takich powieści…
Éric-Emmanuel Schmitt (ur. 28 marca 1960 w Sainte-Foy-lès-Lyon) – francuski dramaturg, eseista i powieściopisarz, z wykształcenia filozof. Mieszka w Brukseli.
Swoją pierwszą powieść napisał w wieku 11 lat. Uczęszczał do École Normale Supérieure, jednej z przodujących francuskich uczelni humanistycznych. Zdobył tam najbardziej prestiżowy z francuskich certyfikatów nauczycielskich oraz doktorat z filozofii.
Na świecie jest znany głównie jako twórca teatralny. Pierwszym krokiem do sławy była sztuka Don Juan on Trial wystawiona w 1991 i następnie wspierana przez Royal Shakespeare Company. Następna sztuka, The Visitor z 1993, była triumfem, który przyniósł autorowi trzy Moliery (dla najlepszego aktora, odkrycia teatralnego i przedstawienia). Sztuka była tłumaczona i wystawiana na całym świecie. Wersja muzyczna została przygotowana przez Théâtre Impérial de Compiègne i wystawiana w Operze Londyńskiej.

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 248 
„Trucicielka” jest to zbiór czterech opowiadań. Opowiadań, w których bohaterowie nie są bez skaz, mają swoje charaktery, podlegają ciągłym zmianom i podejmują nie zawsze odpowiednie decyzje. Są obrazem człowieka, który mimo wolności czuje się zniewolony- opętany obsesją, która go niszczy, ratuje, daje drugą szanse na lepsze życie… 
O tej powieści napisano już wiele wartościowych recenzji, chciałam od siebie dodać tylko kilka zdań. :)
Każde opowiadanie niosą ze sobą lęk i element zaskoczenia. Święta Rita (kliknij, by dowiedzieć się czegoś więcej) jest esencją łączącą każde z opowiadań, która nadaje sens i spójność całemu tomowi. Moim zdaniem każda z opowiedzianych historii nie jest tylko o obsesji, która targa bohaterami… jest też o sile miłości, odnowy i wybaczenia. Każda z postaci przechodzi swoistą metamorfozę, kształtuje na nowo swój świat.
Niesamowicie wciągająca, głęboka, pełna realizmu… cóż mogę rzec więcej? :)
Dodatkowym plusem powieści jest jest przejrzystość, przepiękna okładka i dziennik pisarza, który jest dla mnie fenomenalny! Cieszę się, że jest taki dodatek, dzięki czemu czujemy się bliżej samego autora :)
Erica-Emmanuela Schmitta nikomu przedstawiać nie trzeba, jego powieści zachwycają, a sceptycy porównują do Paulo Coelho, mówiąc, że obaj pisarze tworzą powieści „pseudofilozoficzne, płaskie i jednolite”, z czym się nie mogę zgodzić. Schmitt posiadł dar opowiadania historii w krótkich zdaniach dosięgając sedna, bez przesycenia i „natłuszczenia” stronic niepotrzebnymi opisami. Jak dla mnie jest wzorem współczesnego pisarza, pełnego pasji, który opowiada o nas samych zagłębiając się w najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy.
Moja ocena: 6, nie mogło być inaczej!
Polecam niezmiernie tym, którzy jeszcze nie zabrali się za lekturę- naprawdę warto.
Za egzemplarz niesamowicie dziękuję Wydawnictwu Znak!
Recenzja ukazała się również na łamach portalu lubimyczytac.pl, a można ją przeczytać tutaj.

Stosiki-niespodziewajki.

Ostatnio moich książkowych stosików przybywa, co oczywiście mnie cieszy! :)
Przerażą mnie ilość książek, które piętrzą się na regale i ilość książek, które chciałabym przeczytać,
a na razie nawet nie mam na to wszystko czasu… dobrze, że już niedługo święta! :)
Pierwszy stosik:
Od dołu:
  1. „Z dziejów Husarii”, Radosław Sikora
  2. „Wschodzący Księżyc”, Keri Arthur
  3. „Ostatnie Królestwo”, Bernard Cornwell
Za stosik serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica !
Drugi stosik, natomiast prezentuje się tak:
Od góry:
  1. „Trucicielka”, Eric-Emmanuel Schmitt , za którą ogromnie dziękuję Wydawnictwu Znak:
 2. „Przejście graniczne” , Tadeusz Rawa, za które dziękuję!
A tak prezentuje się ta niepozorna książeczka w całości, okładka mnie zachwyciła:
Za wszystkie przesłane egzemplarze serdecznie dziękuję, każdy z nich na pewno pozostawi po sobie wiele! :)
Czytaliście może którąś z powieści? :)
Pssst. Klikając na ikonkę, zostaniecie bezpośrednio przeniesieni na oficjalną stronę wydawnictwa. :)