Kategoria: Thriller/Sensacja/Kryminał

Mroczny Szept, Gena Showalter

Sięgając po książki, szukam w nich czegoś innego. Jestem niestrudzoną poszukiwaczką ciekawych i wciągających historii. Łaknę nowości, które rozbudzą w mojej duszy żar i zaciekawią do tego stopnia, że nic innego niż słowa na zadrukowanych stronach liczyć się nie będzie. Dlatego wybrałam tę książkę. Coś mnie do niej ciągnęło, tajemnicza okładka kusiła barwami i postacią półnagiego mężczyzny… choć książek po okładkach nie powinno się oceniać, nie można nie doceniać tych miniaturowych dzieł sztuki. Książkę chwyciłam więc w swoje łapki i z radością zaczęłam czytać…

Gena Showalter to autorka powieści znajdujących się na liście bestsellerów New York Times i USA Today. Umiejętnie łączy zmysłowe opisy z wątkami sensacyjnymi, a przy tym daje ujście swemu poczuciu humoru. To sprawia, że od jej powieści trudno się oderwać. Pisała dla takich magazynów, jak „Cosmopolitan”„Seventeen”

Moja radość stopniowo ustępowała, tak naprawdę nie byłam przygotowana na to, co znajdę w tej książce. Nigdy wcześniej nie miałam styczności ani z autorką ani z tego typu tematyką. Miałam  nadzieję na pasjonującą historię fantasy, a otrzymałam dziwny splot gatunków, co nie jest do końca wadą tej książki. Zdziwienie moje rosło w miarę czytania, ale i tylko w pewien sposób potęgowało moją ciekawość… 
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Tytuł oryginału: The Darkest Whisper
Seria: Władcy Podziemi, tom 4
Wydawnictwo: Mira/Harlequin
Data wydania: wrzesień 2011 
ISBN: 978-83-238-7916-9
Liczba stron: 416
Sabin jest jednym z Władców, nieśmiertelnych wojowników naznaczonych klątwą- każdy z nich nosi w sobie demona, który wydostał się z Puszki Pandory, kiedy tylko ją otworzyli. Teraz, przez wiele wieków Władcy poszukują artefaktów, które mają im pomóc odnaleźć Puszkę i ją zniszczyć, raz na zawsze. Nie jest to jednak proste zadanie, gdyż po piętach im depczą Łowcy- najwięksi i najzagorzalsi wrogowie Władców, którzy za wszelką cenę pragną unicestwić każdego z nich i zdobyć na własność osławioną Puszkę. Podczas jednej z misji, Sabin i jego kompani odkrywają w egipskiej piramidzie grupę Łowców gwałcących i znęcających się nad kobietami wszelkich ras. Uwięzione strzygi, wampirzyce, harpie i inne podobne istoty zamknięte w szklanych klatkach służyły im za inkubatory… Władcy przyszli im z odsieczą, jednakże to był początek szeregu niebezpiecznych wydarzeń, rozlewu krwi i… namiętności.

Czytając „Mroczny szept” nie odczułam wcale, że jest to czwarty tom z serii (wcześniejszych nie czytałam), nie mniej trudno było mi przeniknąć w świat przedstawiony. Raziły mnie wulgaryzmy, raziły liczne sceny erotyczne, które w gruncie rzeczy były jakby wtrącone do ogólnej fabuły… Im dalej brnęłam przez kolejne rozdziały, tym mój stosunek do tej książki zaczął się zmieniać. Historia wreszcie zaczęła nabierać tempa. Na każdej stronicy dało się odnaleźć ten specyficzny klimat, który przebił się przez moje pierwsze, niezbyt pozytywne wrażenie i sprawił, że chciałam czytać dalej, złakniona ciągu dalszego… 

Książkę tę trudno jest mi ocenić, w pewnym sensie historia i przebieg fabuły zaskoczyły mnie i wywarły na mnie wrażenie, a z drugiej czułam się oszukana- nastawiłam się bowiem na głębszą opowieść fantasy… Dużym plusem tej książki jest to, że historia tutaj przedstawiona została  bardzo klarownie, czytało się szybko i przyjemnie. Bohaterowie naszkicowani zostali całkiem trafnie, każdy z Władców miał całkiem inny charakter, całkiem inne problemy… Do niektórych z nich zapałałam sympatią, do innych nie. Czuję jednak pewien niedosyt. Za mało głębszych charakterystyk (może to wina tego, że poprzednich tomów nie czytałam) postaci. Może zmienię zdanie, gdy sięgnę po wcześniejsze tomy.

„Mroczny szept” to zdecydowanie historia dla miłośników tej serii, ale także dla osób, które chcą przeczytać historię pełną postaci, pełną akcji (zwłaszcza pod koniec), ale nie oczekujcie od niej głębszych doznań. 

Moja ocena: 3+/4=



Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

Labirynt kłamstw, Tess Gerritsen

Pisałam już wielokrotnie, że kryminały nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale za każdym razem, gdy sięgam po którąś książkę nie potrafię oprzeć się pokusie, by nie sięgnąć po następną. Cały mój sceptycyzm i niczym nieukierunkowana niechęć wyparowują już po pierwszych słowach. Zwłaszcza, jeśli książka, po którą sięgnęłam jest tak dobrze napisana. W dodatku, jeśli mogę w jednej książce dostać dwie świetnie napisane powieści kryminalne… nic mi do szczęście więcej nie potrzeba!

Tess Gerritsen to współczesna pisarka amerykańska, z zawodu lekarz internista. Po studiach praktykowała w Honolulu na Hawajach, wraz z mężem, także lekarzem. W 1987 roku opublikowała pierwszą powieść, romans z wątkiem kryminalnym, a potem kolejno osiem książek o podobnej tematyce. Jej kariera pisarska nabrała rozpędu w 1996 roku, kiedy ukazał się jej pierwszy thriller medyczny „Dawca”

Na „Labirynt kłamstw” składają się dwie samodzielne powieści „Telefon o północy” oraz „Bez odwrotu”, które są jednak, mimo różnic do siebie podobne- głównie schematem konstruowania fabuły. W obu książkach mamy do czynienia z pasjonującą i wciągającą zagadką kryminalną. Już dawno nie było mi dane czytać kryminał, który potrafił przykuć moją uwagę na kilka godzin, niemalże bez przerwy. Zaskoczył mnie, zbił z tropu, ale jednocześnie coraz bardziej zaczęłam wsiąkać w świat przedstawiony, w wartką akcję, która nie pozwalała się oderwać i w styl pisarski, który od pierwszych słów niesamowicie przypadł mi do gustu. I już wiedziałam… to jest właśnie książka dla mnie. I mam ochotę sięgnąć po inne książki tej autorki. 

Tłumaczenie: Elżbieta Smoleńska, Maria Świderska
Tytuł oryginału: Call After Midnight / Whistleblower
Wydawnictwo: MIRA/Harlequin
Data wydania: wrzesień 2011
ISBN: 978-83-238-8125-4
Liczba stron: 448
„Telefon o północy” to historia Sary Fontaine, która zostaje wplątana w szereg tajemniczych wydarzeń. Telefon, który budzi ją o północy jest początkiem wszystkich problemów. Wiadomość o śmierci męża stała się jedną z tych, które przyniosły ze sobą ból i zwątpienie. Na swojej drodze Sarah spotyka urzędnika Departamentu Stanu, Nicka O’Harę, który staje się jej przyjacielem… ale czy tak naprawdę może mu ufać? Staje się z dnia na dzień poszukiwaną, ktoś czyha  na jej życie… Spirala strachu i macki CIA depczą im po piętach, a ona sama traci pewność do tego, co czuje i jakie, tak naprawdę było jej życie…
„Bez odwrotu” natomiast jest historią Catherine Weaver, która w drodze do domu swojej najlepszej przyjaciółki pod koła jej samochodu wpada znienacka mężczyzna. Spanikowana postanawia jak najszybciej zawieźć go do szpitala. W szpitalu dowiaduje się, że mężczyzna stracił wiele krwi, ale nie przez wypadek- ktoś go postrzelił w ramię. Historia zaczyna przypominać koszmar, gdy najlepsza przyjaciółka Cathy, ciężarna Sarah zostaje zamordowana w swoim własnym domu… Victor Holland, mężczyzna, którego Cathy uratowała postanawia ją odszukać i ostrzec- uchronić przed mężczyzną, który chce go uciszyć… Sprawa komplikuje się coraz bardziej… a Cathy i Victor zostają  zmuszeni ratować się ucieczką. 

Obie te historie są bardzo wciągające. Mimo powtarzającego się schematu (zagubiona kobieta wciągnięta w kryminalną zagadkę i mężczyzna, który staje się jej jedyną nadzieją na rozwiązanie tej tajemnicy i na powrót do normalnego życia), czytelnik nie nudzi się. Czyta się je naprawdę przyjemnie. Największą zaletą tych opowieści jest oryginalność tematyki. Nie jestem znawczynią tego gatunku literackiego, przez całe swoje życie czytałam, raptem kilka kryminałów i może źle oceniam fabułę tych powieści, ale muszę przyznać, że zrobiły na mnie wrażenie. Nie są to mdłe, schematyczne historie, gdzie następuje morderstwo, a potem przez całą książkę prowadzone jest śledztwo. Tutaj mamy coś z goła odmiennego. Nie dość, że jesteśmy świadkami całej historii z perspektywy ‚oskarżonych’ to jeszcze sama fabuła jest kilku-torowa, zmienna perspektywa pozwala nam poznać nie tylko głównych bohaterów, ale również psychikę zbrodniarzy, czy agentów FBI, CIA itp. Plusem jest również wątek romantyczny (w pierwszej z nich znacznie bardziej realistyczny, według mnie), który tylko ubarwia te historie i dostarcza im żywszych barw.

„Labirynt kłamstw” to nie tylko zbiór dwóch kryminalnych historii, ale również historie o kobietach, które mimo przeciwności losu, podejmują wyzwanie i walczą o wolność i życie do samego końca. Są to kobiety, które wyrwane z normalnego, stonowanego życia trafiają niemalże do piekła, a mimo to odnajdują w sobie tyle odwagi, by się nie poddać. Kobiety, takie jak każda z nas i każda z nas może się z nimi utożsamić.

Książkę polecam, nie tylko sympatykom kryminałów!

Moja ocena: 5



Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

Zimne serca, Gunnar Staalesen

Czym się kierujemy sięgając po tego typu książki? Ciekawością? Chęcią zmierzenia się z zagadką zabójstwa/kradzieży? Czy też może oczekujemy po takiej lekturze dreszczyka emocji? Ja sięgam po ten gatunek stosunkowo rzadko. Wybieram te pozycje, które oprócz pewnego problemu ukazują również specyfikę danego miejsca i w ciekawy sposób przedstawiają daną historię… I tym razem tak było. Moja intuicja mnie nie zawiodła.

Gunnar Staalesen, norweski pisarz, autor powieści kryminalnych. Staalesen studiował języki angielski i francuski oraz literaturoznawstwo. Od 1970 r. pisze powieści kryminalne. Spośród książek Saalesena największą popularność zyskała seria, w której pojawia się prywatny detektyw Varg Veum, stylistycznie nawiązująca do klasycznych powieści kryminalnych Raymonda Chandlera i Rossa Macdonalda. Powieści Staalesena stały się kanwą kilku filmów.

Literatura norweska czy też ogólnie skandynawska, chyba zawsze będzie mi się kojarzyć z najlepszymi kryminałami. Nikt inny nie potrafi w tak znakomity sposób zachęcić mnie, totalnego laika, do przeczytania danej pozycji. Dlatego też, gdy dostałam możliwość przeczytania „Zimnych serc”, wiedziałam, że nie będę żałować. Może to dziwnie zabrzmieć, ale narodziła się we mnie pewność, że nie będę rozczarowana.


Tłumaczenie: Agata Beszczyńska
Tytuł oryginału: Kalde hjerter
Seria: Varg Veum tom 16
Wydawnictwo: Słowo/Obraz Terytoria
Data wydania: październik 2010
ISBN: 978-83-7453-995-1
Liczba stron: 288

Varg Veum, prywatny detektyw dostaje kolejne zlecenie. Tym razem ma odszukać prostytutkę, która zaginęła kilka dni po odrzuceniu pewnych, agresywnych klientów. Miało to być rutynowe, niemalże zlecenie. Okazało się jednak, że cała ta sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana… Komitet sąsiedzki, narkotyki i zaginięcie dwóch osób ze sobą spokrewnionych – Veum zdecydowanie nie był na to przygotowany podejmując kolejne zlecenie…
Varg Veum był kiedyś pracownikiem socjalnym, pomagał rodzinom i ratował dysfunkcyjne rodziny przed upadkiem. To widać i w tym tomie. Angażuje się w sprawę bardzo emocjonalnie, zwłaszcza jak dowiaduje się przeszłości zaginionych… Każda strona przynosi nam kolejne fakty, które pod koniec książki łatwo połączyć ze sobą, choć przyznam się szczerze, że zakończenie troszkę mnie zaskoczyło. Nie tego się spodziewałam, co jest oczywiście dużym plusem! 

„Zimne serce” to nie tylko, kolejna opowieść kryminalna, których na rynku wydawniczym (nie tylko polskim, ale i światowym) jest pełno. Jest to przede wszystkim (w moim odczuciu) opowieść o krzywdach ludzkich, których mogą dopuścić się najbliżsi. O tym, że na zewnątrz wszystko potrafi wyglądać idealnie, bez skaz… a w środku może być pełne zgnilizny i goryczy. Jak trudno jest osobom postronnym zauważyć, gdy coś zaczyna się dziać złego w, przecież idealnych domach… Jak bardzo jesteśmy ślepi i nie zauważamy subtelnych symptomów… 

Powieść Gunnara Staalesena to kryminał z nutką nostalgii. Akcja powieści jest dynamiczna, dzięki czemu czytelnik się nie nudzi. Doskonale rozłożone napięcie i skomponowana fabuła, wyważona i pełna tego, co lubię- elementów, które skłaniają do refleksji i elementów, które potrafią mnie rozbawić, ale także i w jakimś stopniu wystraszyć. Mimo tego, czegoś mi brakowało. Czegoś cięższego, by ta książka mogła na dłużej zapisać się w mojej pamięci. Myślę jednak, że dla czytelnika, który chciałby sięgnąć po lekturę, która jest lekko napisana i ma przynieść, głównie rozrywkę, będzie idealna! :)
Moja ocena: 4
Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

Kobieta ze śniegu, Leena Lehtolainen

Kryminały nigdy nie były moim ulubionym gatunkiem literackim, co podkreślałam wiele razy. Czasem jednak się zdarzy, tak jak i w tym przypadku, że trafiam na książkę, która w jakiś sposób mnie do siebie przyciąga. I biorę taką książkę z półki (w tym przypadku bibliotecznej) nie wiedząc tak naprawdę, czego się po niej spodziewać. I bez uprzedzeń zaczynam czytać. I bez uprzedzeń zostaję wciągnięta w mroźny świat Marii Kallio, głównej bohaterki, która zostaje zmuszona do rozwiązania tajemniczego morderstwa…
Leena Lehtolainen urodzona w 1964 roku, jest krytykiem literackim i badaczem literatury oraz jedną z najpopularniejszych i najbardziej poczytnych autorek w Finlandii. Ukończyła studia na wydziale literatury fińskiej. Pisze powieści z gatunku „kobiecej powieści obyczajowo-kryminalnej”. Pierwszą jej książkę – Ja äkkiä onkin toukokuu (1976, I zaraz znowu przyjdzie maj) – wydano, gdy miała zaledwie dwanaście lat. W 1981 roku ukazała się jej kolejna powieść Kitara on rakkauteni (Kocham gitarę). Sławę i uznanie przyniosła Leenie Lehtolainen seria powieści o prawniczce i policjantce Marii Kallio. W tej serii opublikowano dotychczas siedem książek: Ensimmäinen murhani (1993, Moje pierwsze zabójstwo), Harmin paikka (1994, Cholerny świat), Kuparisydän (1995, Miedziane serduszko), Luminainen (1996, Kobieta ze śniegu), Kuolemanspiraali (1997, Spirala śmierci), Tuulen puolella (1998, Wiatr w oczy), Ennen lähtöä (2000, Przed odjazdem). Oprócz książek o Marii Kallio Lehtolainen napisała thriller psychologiczny Tappava säde (1999, Morderczy promień). W roku 2001 ukazał się zbiór jedenastu opowiadań kryminalnych Sukkanauhatyttö ja muita kertomuksia (Dziewczyna z podwiązką i inne opowiadania). Za książkę Luminainen (Kobieta ze śniegu) otrzymała nagrodę Fińskiego Stowarzyszenia Miłośników Powieści Kryminalnych. Jest również laureatką Wielkiej Nagrody Uznania Fińskiego Klubu Książki.
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Tytuł oryginału: Luminainen
Seria/cykl wydawniczy: Maria Kallio tom 4,Terytoria Skandynawii
Wydawnictwo: Słowo/Obraz Terytoria
Data wydania: marzec 2004 (data przybliżona)
ISBN: 83-89405-12-1
Liczba stron: 356
„W rodzinnym majątku Rosbergów mieści się ośrodek terapeutyczny dla kobiet. Właścicielka, Elina, to znana radykalna feministka i psycholog, która prowadzi w pałacyku kursy „samoobrony psychicznej” dla kobiet. Mężczyźni nie mają tu prawa wstępu. W pewien zimowy dzień ciotka Eliny zgłasza jej zaginięcie… Wśród podejrzanych są nie tylko kobiety, które w dworku znalazły schronienie – od matki wielodzietnej rodziny ortodoksyjnych protestantów po tancerkę erotyczną z Helsinek – ale również ekscentryczny poeta, który wyraźnie coś ukrywa. Śledztwo prowadzone przez Marię Kallio dodatkowo komplikuje fakt, że aresztowany przez nią psychopata ucieka z wiezienia, grożąc jej zemstą.”
Ciężko mi tak naprawdę zakwalifikować tą powieść do kryminałów. Co prawda osią wszystkich zdarzeń jest sprawa morderstwa Eliny, ale tak naprawdę jest to opowieść o kobietach, ich historiach i sposobach na życie. Każda z tych opowieści niesie ze sobą dużo emocji, ale i także prawdy o nas samych, ludziach- bywamy pełni uprzedzeń, buntowniczy i delikatni. Pełno w nas kontrastów. Maria Kallio chyba najbardziej przypadła mi do gustu: niezależna, pełna uporu i popełniająca gafy, jak każdy. 
Naprawdę dobrze się bawiłam czytając tą nie-kryminalną powieść, głównie dzięki lekkości pióra autorki, zabawnym dialogom i epizodom oraz dzięki pięknym (ale zastosowanych z umiarem) opisów mroźnej zimy panującej w Finlandii, gdzie toczy się akcja książki. 
Moja ocena: 4+