Kategoria: Fantastyka

Time Riders. Jeźdźcy w czasie, Alex Scarrow

Gdy sięgałam po tę powieść, wydawało mi się, że natrafiam na kolejną, lekką młodzieżówkę, w której akcja jest wartka, ale głębszych treści brak. Po raz kolejny dostałam nauczkę- nie oceniaj książek po pierwszym wrażeniu. Nigdy bowiem nie natrafiłam na książkę przeznaczoną dla młodzieży, która wywołała by we mnie tak silne emocje.
Alex Scarrow (ur. 14 lutego 1966 w Hertfordzie) − brytyjski pisarz, twórca literatury młodzieżowej, autor thrillerów oraz powieści science fiction i fantasy, projektant gier komputerowych, brat pisarza Simona Scarrowa.
Za swoją powieść Time Riders. Jeźdźcy w czasie otrzymał nagrody literackie: Hampshire Book Awards i Red House Children’s Book Award.

Nastawiona sceptycznie, nie spodziewałam się tego, co znajdę już na pierwszych stronach. Żywą, realną historię, poprzeplataną rozdziałami, napisaną z perspektywy różnych bohaterów, dającą pełniejszy obraz. 

„Time Riders. Jeźdźcy w czasie” to powieść wychodząca poza tradycyjną historię o podróżach w czasie. Nie znajdziemy tutaj typowych wehikułów czasu, prostych historii miłosnych. Naukowców, którzy tworząc wehikuł czasu chcą naprawić wyrządzone im krzywdy, ocalić zmarłych członków rodziny itp. Jest to książka skrzętnie skonstruowana. Fabuła i logiczny ciąg wydarzeń, doskonale oddaje klimat powieści. 
Tłumaczenie: Karol Sijka
Tytuł oryginału: TimeRiders
Seria: Time Riders, tom 1
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 15 marca 2013
ISBN: 9788378951001
Liczba stron: 432

Każda informacja dotycząca podróży w czasie, zmian zachodzących, gdy ktoś naruszy delikatną oś czasu, zostały doskonale opisane, wplecione w historię trójki nastoletnich bohaterów i ich mentora, staruszka Fostera, który ma za zadanie nauczyć ich wszystkiego o podróżach w czasie i stworzyć z nich Jeźdźców w czasie: grupę osób ratujących ludzkość przed szaleńcami podróżującymi w czasie i zmieniającymi historię: przyszłość i przeszłość jednocześnie. Liam został ocalony z tonącego statku, Sal z płonącego domu, Maddy zaś z samolotu, któremu groziła katastrofa. Każde z nich mogło wybrać śmierć, ale zdecydowali się wieść życie pomiędzy czasami. Pewnego dnia, wszystko zaczęło się zmieniać. Ktoś naruszył poważnie przeszłość. Liam wraz z jednostką pomocniczą wyruszają w przeszłość odnaleźć źródło zakłóceń i naprawić, to co zostało zmienione…

Krótkie rozdziały, płynny i przejrzysty sposób konstruowania opisu fabuły, dobrze nakreślone sylwetki bohaterów (nie tylko tych głównych!), interesująca koncepcja podróży w czasie (zgoła inna od proponowanych nam do tej pory w literaturze czy innych mediach). Czytając tą książkę, w pewnym sensie ma się wrażenie, że w dziwny, ale i szalenie ciekawy sposób zostaje przedstawiona historia: nie tylko Stanów Zjednoczonych, gdzie toczy się głównie akcja powieści, ale również i europejska. Wybrane wydarzenia historyczne stają się tłem dla poczynań naszych bohaterów, a dla miłośnika historii nie ma nic lepszego niż taki smakowity kąsek urozmaicający odbiór czytanych słów.
Trzymająca w napięciu. O wartkiej akcji. Pełna wzruszeń i chwil refleksji. Podróże w czasie są tylko tłem. To jest książka, tak naprawdę o przyjaźni, o chęci zmiany na lepsze, o winie i karze, o drugiej szansie. 

▲ Moja ocena: 5

UWAGA! Nie zaglądajcie na sam koniec książki: czyha tam bardzo poważny spoiler! 








Za egzemplarz serdecznie dziękuję:




Legenda. Wybraniec, Marie Lu

Kiedy sięgnęłam po poprzedni tom „Legendy…” nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo wsiąknę w klimat tej powieści i jak bardzo zżyję się z każdym z bohaterów. Zatem kiedy tylko skończyłam czytać pierwszy tom, sięgnęłam bez wahania po drugi. I znowu przepadłam. Na kilkanaście godzin nie było mnie dla świata żywych…
Informacje o autorce znajdziecie pod poprzednią notką.
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Tytuł oryginału: Prodigy
Seria: Legenda tom 2
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 2013 r.
ISBN: 9788378950998
Liczba stron: 368

Ten tom jest inny od poprzedniego. Akcja powieści jest żywsza, bardziej brutalna, a dzięki temu bardziej realna. Każde wydarzenia są opisane w precyzyjny, ale całkiem inny sposób: oczami dwójki bohaterów, cudownych dzieci, inteligentnych i nad wyraz sprawnych fizycznie. Wychwytujących najdrobniejsze szczegóły. Analizujących każde miejsce, zdarzenie… Co prawda i w pierwszym tomie możemy to wszystko zauważyć, widzieć ich oczami, jednakże dopiero w tym tomie zaczyna zadziwiać czytelnika ogrom tych spostrzeżeń.
Day i June udało wymknąć się z rąk Republiki. Przedostali się do wojskowego miasta, Vegas, gdzie znaleźli sprzymierzeńców. Odnaleźli Patriotów, których głównym zadaniem było doprowadzenie w Republice do zbiorowego buntu, obalenia rządów Elektora Primo. Jednakże coś idzie nie tak, jak powinno. Plan, który przywódca Patriotów uknuł jest zastanawiający, budzi podejrzenia June… Wszystko wchodzi na jaw, ale czy uda się naprawić szkody wyrządzone Republice przez zmarłego niedawno dyktatora? Czy uda się June i Day’owi pociągnąć za sobą lud? Czy sami uniknął schwytania i rychłego zgładzenia?
Nie wiem, co jest takiego w tej serii, że nie potrafię się oderwać od czytania, gdy tylko wpadną mi w łapki. Nie są to lekkie książeczki dla nastolatków, niosą w sobie tak wiele ładunków emocjonalnych, budują napięcie, które nie pozwala oderwać się od lektury, choćby na minutę. Skłaniają do refleksji. Uczą. 
Seria „Legenda…” to mądre, doskonale skomponowane opowieści, bawiące czytelnika ale i sprawiające, że zatrzymamy się na chwilę i zastanowimy nad relacjami ludzkimi, nad światem… Nie wiem czy i Was dopadały refleksje podczas czytania tych książek? Podzielcie się nimi ze mną.
Z każdą nową stroną, rosła we mnie ciekawość: naprawdę jestem ciekawa dalszych losów Republiki, June i Day’a. Zwłaszcza, że „Wybraniec” obfituje w tak wiele różnorodnych zwrotów akcji…
Nic tylko zabrać się za czytanie ostatniego (bodajże) tomu, „Patrioty”, niech no tylko wpadnie w moje łapki!
Z tego, co zdążyłam się zorientować, w przygotowaniu jest już ekranizacja pierwszego tomu! 
Moja ocena: 5
Czytaliście?




Za egzemplarz serdecznie dziękuję:




Legenda. Rebeliant, Marie Lu

Do niektórych książek chyba trzeba dorosnąć, co prawda, ta, której recenzję chcę Wam dzisiaj przedstawić, do tego grona nie należy (nastolatką przestałam być już dawno), niemniej z tą książką wiąże się wiele emocji. Książka wydaje się na pierwszy rzut oka lekka, ale im więcej czytasz, dostrzegasz jej antyutopijny charakter… 

Marie Lu to amerykański autor powieści dla tzw. młodych dorosłych. Niegdyś dyrektor artystyczny firmy zajmującej się tworzeniem gier komputerowych Online Alchemy, właścicielka marki Fuzz Academy.

Na wielu już blogach czytałam na temat tej książki wiele różnych opinii, głównie te pozytywne, z którymi w większym stopniu mogę się zgodzić. Jest to bowiem historia, którą połyka się w kilka chwil, wciągająca, mająca zaciekawić czytelnika i wciągnąć w świat przedstawiony i akcję od samego początku… niespodziewanie i ja zostałam wciągnięta w wartką akcję, doskonale skreślone opisy walk, nie męczące, napisałabym nawet, że wysublimowane, ze smakiem. Nie znajdziecie tam wielu bogatych językowo zdań, książka głównie skierowana jest do młodzieży, więc język jest prosty, ale- zaznaczam- nie prostacki. 

Tłumaczenie: Marcin Mortka

Tytuł oryginału: Legend
Seria: Legenda, tom 1
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 2012
ISBN: 9788326504662
Liczba stron: 304

Pierwszy tom trylogii Legenda jest początkiem: to właśnie w tym tomie, logicznie, poznajemy głównych bohaterów, Day’a– rebelianta ściganego przez Republikę i June, cudowne dziecko Republiki, która osiągnęła najwyższy wynik w Próbie (test, któremu poddawani są wszystkie dzieci mieszkające na terenie tego państwa w wieku dziesięciu lat). Ich drogi spotykają się, gdy pewnej nocy w rozpaczliwym akcie próby pomocy swojej rodzinie, Day wdziera się do laboratorium. Przy ucieczce rani starszego brata June… Dziewczyna postanawia pomścić brata i nie spocznie, dopóki nie odnajdzie przestępcy… Czy uda jej się wytropić najbardziej poszukiwanego przestępcy w Republice?

Dystopijny świat przedstawiony: świat zalany przez oceany, kraje podzielone przez walkę o ziemię i surowce, nieustanna wojna i Elektor Primo stanowiący jedyne prawo w Republice. Wciągająca plątanina dwóch światów – bogatych dzielnic Los Angeles, w których nadal jest prąd, dostatek pożywienia, szczepionki na szerzącą się epidemię i ten biedny, gdzie epidemia zbiera największe żniwo, a mieszkańcy najbiedniejszych sektorów pracują zarabiając grosze i kradnąc pożywienie. Ich światy, tak różne łączy jedno – kłamstwo, o którym będziecie musieli przeczytać sami.

Przyznaję się bez bicia – wciągnęłam się. I w świat i w przeżycia bohaterów. Zaczęłam pałać sympatią do każdego z głównych bohaterów bądź wiązać te bardziej negatywne uczucia do całkiem innych postaci. Jest to jedna z niewielu powieści, która skłoniła mnie do postawienia sobie pytania: co by było, gdyby nasz świat tak wyglądał? Co by było, gdyby lodowce stopniały, a oceany zalały świat dzieląc ludzkość bezpowrotnie? Co by było, gdyby okazało się, że rząd jest jedyną władzą, a zwykły obywatel nie ma prawa głosu?
Każde z tych pytań zawsze nasuwa mi się, gdy czytam podobne powieści należące do antyutopii (jeden z moich ulubionych rodzai literackich), zadawane pytania skłaniają do refleksji.
„Każdy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny. Z każdym kolejnym dniem wszystko na nowo staje się możliwe. Obojętne czy żyjesz, czy giniesz, możesz mieć tylko jeden dzień naraz” (str. 298)

Jest w tej książce coś, co przeraża. Wzbudza szczególne emocje, buduje napięcie. Podzielona na dwoje bohaterów ( piętnastoletni, June i Day mają własne rozdziały napisane w ich własnym stylu, są po prostu w całości ich – nawet czcionka różni się diametralnie) daje pełen obraz przeżyć i zdarzeń. Oczami wyobraźni widziałam biegnącego Day’a przez slumsy. Tess, przyjaciółkę chłopaka, kradnącą z bazaru jedzenie. June wykonującą rozkazy swojej przełożonej, komandor Jameson. Wszystko tak realistyczne – dzięki dokładnym opisom, pozostawiającym jednak duże pole manewru naszej wyobraźni. 

Cóż mogę więcej napisać? Ciekawy pomysł w ciekawej odsłonie. Godna polecenia.
Moja ocena: 5


Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

Wybranka bogów, cz. 2, P. C. Cast

Kiedy ostatnio czytałam, a potem zrecenzowałam na swoim blogu pierwszą część „Wybranki bogów”, przeczuwałam, że kolejna część będzie znacznie ciekawsza. Nie sądziłam jednak, że przeczytam ją w takim tempie, wracając z moich rodzinnych Mazur. Książka wciągnęła mnie i na nowo przypomniałam dwie wcześniejsze części, które czytałam i bardzo polubiłam („Przepowiednia” i „Powołanie”). Nie sądziłam jednak, że w trakcie czytania, książka ta wywoła we mnie tak wiele emocji. Jako całość, jest bardzo nierówna, ale podobno, nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy!

Tłumaczenie: Hanna Hessenmüller
Tytuł oryginału: Divine by Mistake
Seria: W kręgu mocy Partholonu, tom 2
Wydawnictwo: MIRA/Harlequin
Data wydania: lipiec 1012
ISBN: 978-83-238-9201-4
Liczba stron : 368
Druga część cyklu W kręgu mocy Partholonu, opowiada głównie o potyczce, jaką są zmuszeni stoczyć nasi bohaterowie (gwoli przypomnienia, Shannon Parker, nauczycielka zostaje nagle przeniesiona do mistycznego Partholonu, gdzie zostaje uznana za Wybrankę Bogini Epony, zostaje poślubiona przez Wielkiego Szamana Centaurów i staje w obliczu najazdu Demonów, Fomorian…) z najeźdźcą. Niestety nie jest to łatwe, zwłaszcza, że Fomorian jest setki tysięcy, a wojowników garstka. Na dodatek na Partholan padła epidemia ospy, która dziesiątkuje mieszkańców, zwłaszcza dzieci i ludzi starszych. Rea (nasza nauczycielka Shannon) musi przedsięwziąć wszelkie starania, by powstrzymać najeźdźców, kosztuje ją to naprawdę wiele wysiłku i poświęcenia… Czy uda się odeprzeć atak nieprzyjaciela? :)
Jest to całkiem inna książka, niż poprzednia część. Jest bardziej dynamiczna, bardziej emocjonalna. Styl autorki, nadal nie jest wygórowany, ale muszę przyznać, że przestał mnie irytować. Bohaterka wreszcie stała się sympatyczniejsza, pełna cech, które w ludziach cenię i szanuję. Klimat książki zaczął przypominać klimat poprzednich części, zupełnie jakbym wróciła w ulubione, dobrze znane mi strony. Ciekawy pomysł na fabułę wreszcie został dobrze rozpisany, w stylu, który mi bardzo odpowiada- w rytmicznych opisach i dialogach, które nadają książce tempa i sprawiają wrażenie, że wszystko, co się dzieje w danym momencie dzieje się w rzeczywistości. Realność scen bitewnych, może nie jest na wysokim poziomie, ale mnie one naprawdę przypadły do gustu- miłe urozmaicenie po wielu opisach z życia Świątyni Epony. Wszystko jest na swoim miejscu, dobrze wyważone (nie tak jak w poprzedniej części) i doskonale wpisane w świat przedstawiony. 
Muszę przyznać, że książka ta, jako całość wywołała we mnie skrajne uczucia, od irytacji do zachwytu, od znudzenia do ciekawości, od obojętności do wzruszenia. Każde z nich sprawiło, że na „Wybrankę bogów” nie można spojrzeć jednoznacznie. Stała się wielowymiarowa, dopiero po przeczytaniu drugiej części. Jeśli ktoś zwątpi w wartość tej książki po przeczytaniu pierwszej części, niech wie, że może popełnić błąd. Wartość książki jest w jej zakończeniu, które burzliwie wryło mi się w pamięć i wycisnęło łzę wzruszenia.
Jeśli chcesz zapoznać się ze światem Partholonu, powinieneś zacząć koniecznie od tej serii, bowiem znacznie lepiej się poznaje pozostałe historie (zwłaszcza w „Powołaniu”, gdzie temat Fomorian na nowo powraca) z tego świata, łatwiej dostrzec powiązanie i połączyć wszystkie elementy historii w całość- w jedną, pełną cierpień, ale i radości rzeczywistość, którą albo pokocha się od razu, albo odrzuci, bez zbędnego komentarza.
Moja ocena: 4+



Za egzemplarz serdecznie dziękuję!