Kategoria: Poezja

Poezje wybrane, Sylvia Plath

Każdy, kto choć chwilkę śledzi mojego bloga, wie jak bardzo cenię sobie twórczość Sylvii Plath. Jest ona, bowiem, kimś wyjątkowym- kimś, kto nadal żyje w słowach przez siebie wykreowanych. Kimś, kto potrafił obserwować rzeczywistość i komentować ją jak nikt dotąd. Poetka wyklęta, tworząca poezję konfensyjną jest niezwykle bliska mojemu sercu.

Tłumaczenie: Teresa Truszkowska
Tytuł oryginału: Selected Poems
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 1988
ISBN: 8320542197
Liczba stron: 190

Trudno jest opisać złożoność i precyzję poezji Sylvii Plath. Jest unikatowa, dlatego do mnie tak przemawia, sprawia, że na chwilę świat zewnętrzny nie istnieje, jest tylko moje wnętrze, dogłębnie dotknięte każdym słowem… Każdą metaforyczną ruletką słów.

„Poezje wybrane” to selektywny wybór wierszy z trzech tomików autorki. Wydanie to jest w dwóch wersjach językowych- polskiej i oryginalnej, co dla mnie było dodatkowym atutem. Całkiem inaczej czyta się poezję w oryginalne. 


Minimalistyczne wydanie, melancholijna okładka, twarda oprawa… wszystko to tworzy spójną kompozycję materiału i słów. Kształtuje obraz, który możemy znaleźć wewnątrz- coś na zmianę utopijnego i względnie destrukcyjnego. Sylvia w niezwykły sposób potrafi opisać najprostsze, najzwyklejsze zdarzenia, miejsca… dodając magii, lub przerażając. Wnika swoją metaforyką w najodleglejsze zakamarki duszy, sprawia, że płaczę, rozmyślam, że milknę, a wszystko wokół spowalnia swój bieg. Niebywałe ile w tych słowach, przepastnych zdaniach, siły i jak silnie oddziaływuje na moją osobę.

„(…) Obnoszę swe wielkie pragnienie cielesne,
Ślepa na przyszłość i przeszłość.
Śnię,że jestem Edypem.

Pragnę być tym, czym byłam,
Zanim łóżko i za nim nóż,
Agrafa ozdobna i maść
Ujęły mnie jak w nawias; „

– Sylvia Plath, wiersz „Źdźbło w oku”


Piekąca prawdziwość każdego słowa. Literackość i doskonałe tłumaczenie. Idealność i ułomność w jednym.  Nie potrafię wyzbyć się uwielbienia i stać się bardziej obiektywną w ocenie, czasem po prostu się nie da, zwłaszcza, gdy tak bardzo przenikają nas słowa, że stają się częścią nas samych. Tak się dzieje zawsze z wierszami Sylvii Plath, są jakby odbiciem moich własnych myśli i doświadczeń, kompatybilne z moim własnym jestestwem. 

Nic więcej nie napiszę. 

Moja ocena: 6

Alchemia Miłości. Wybór myśli sufickich, David Fideler, Sabrineh Fideler

Już od kilku dni zbieram się z zamiarem napisania paru słów na temat tej książki… zawsze jednak wydarzy się coś, co mnie od tego skutecznie odciąga (chociażby przeprowadzka). Niemniej staram się sklecić kilka zdań, choć powiem Wam, że jest ciężko. Ciężko, bo ta książka nie jest zwykłą książką pełną słów, wierszy, które przyswaja się łatwo. Są to słowa, bowiem, które napełniają duszę i radują serce. Słowa, które miałam ochotę czytywać codziennie przez ostatnie dwa tygodnie. Ciągle od nowa. Po pierwszym przeczytaniu, na chybił trafił. Zapętliłam się i nie mogłam uwolnić. Nawet nie chcę! To słowa, które na zawsze wyryły się w moim sercu. Słowa perskich poetów, sufich, którzy mimo, że żyli wieki temu, do dziś są aktualne. Do dziś są piękne, a ich urok, z pewnością nie przeminie nigdy (chyba, że nastąpi zagłada ludzkości).
David Fideler pracował jako redaktor, profesor college’u, konsultant edukacyjny oraz dyrektor Centrum Nauk Humanistycznych. Był też redaktorem dwóch poczytnych czasopism. Uzyskał doktorat z filozofii i historii oraz kosmologii. 

Sięgnęłam po tę książkę, bo uwielbiam wyszukiwać takie perełki. Literatura perska była mi obca, nie wiedziałam dokładnie na co się piszę, gdy przyjęłam propozycję zrecenzowania tej książki… nie sądziłam nawet, że poświęcę jej aż tyle dni. Stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Pomogła mi po rozstaniu z chłopakiem, z którym byłam cztery lata. Pomogła, bo płynie z niej olbrzymia dawka miłości- nie tylko międzyludzkiej, ale i tej boskiej. Boskiej widzianej z pozycji śmiertelnego człowieka. Nauczyła mnie pokory i sprawiła, że moje serce doznało ukojenia, chociaż na chwilkę. Kiedyś usłyszałam, że słowa mają wielką moc, do tej pory jednak uważałam to zgrabne zdanie tylko za zlepek liter, bez znaczenia. Dzisiaj już wiem, że jest inaczej. Słowa mają wielką moc, zwłaszcza gdy używa ich się w odpowiedni sposób…
Tłumaczenie: Błażej Gałkowski
Tytuł oryginału: Love’s Alchemy: Poems from the Sufi Tradition
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-933112-0-0
Liczba stron: 236
„Alchemia Miłości” jest swoistym przewodnikiem po kulturze pieśni i poezji sufickiej.  Poezja perska ma wiekową tradycję, nie sposób temu zaprzeczyć. Mimo, że z tego typu poezją nie miałam nigdy do czynienia, słowa, które czytałam bardzo szybko przyswoiłam. Może to dzięki drobiazgowemu i naprawdę udanemu przekładowi? Nie sposób nie wspomnieć o wielkim wkładzie autorów w odwzorowanie rytmiki wierszy i w jak najdoskonalszym przekładzie z języka oryginału na język angielski (a później na język polski). Każdy z ponad 140 wierszy zawartych w tej książce nasycony jest symboliką, którą nam, Europejczykom może byłoby czasem zrozumieć. Ale i temu zapobiegli autorzy- na końcu książki znajduję się słownik terminów, który doskonale wyjaśnia znaczenie poszczególnych słów mających wydźwięk metaforyczny, oraz przypisy, które wyjaśniają kontekst użytego słowa w wierszu i cały ogólny wydźwięk danego poematu.
Pierwszym krokiem w miłości,
jest to, by stracić głowę.
Potem twe małe ego,
a wreszcie całe życie;
i znosisz tę katastrofę.
Gdy to jest już za tobą, pójdź dalej:
zetrzyj rdzę ja
z lustra swojej istoty.

Fachr ad-Din Eraki

Esencją „Alchemii Miłości” jest sposób w jaki dany wiersz potrafi oddziaływać na ludzką psychikę. Mnie początkowo wprawił w zakłopotanie. W naszej kulturze bowiem, nikt nie mówi o Bogu jak o Ukochanym albo jak o Przyjacielu. Z czasem jednak zrozumiałam. Bóg jest miłością, czystą nieskazitelną miłością, która sprawia, że nasze życie ma sens- każdy dąży, by znaleźć się w zasięgu boskiej miłości. Człowiek jest lustrem (popularny motyw tych wierszy) boskim. Celem wędrówki człowieczej jest zjednanie się z Bogiem. 
Jednak nie każdy z tych wierszy opowiada o miłości boskiej, czy miłości do Stwórcy. Każdy z nich, właściwie można interpretować na wiele różnych sposobów i ciągle na nowo odkrywając jakąś całkiem inną głębię- wielowymiarowość każdego wersu oszołamia, sprawia, że za każdym razem, gdy czytamy dany tekst odkrywa przed nami coraz to nowsze wartości.
Pisać mogłabym naprawdę jeszcze długo… uważam jednak to za zbyteczne- sięgnijcie sami i przekonajcie się, czy poezja suficka jest dla Was. Polecam każdemu, nawet osobom, które nie lubię poezji jako takiej.
Moja ocena: 4+
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję!

Liryki najpiękniejsze, Sylvia Plath

Dziw mnie bierze, że jeszcze do tej pory nie wspomniałam o wierszach utalentowanej Sylvii Plath, która jest jedną z moich ulubionych poetek amerykańskich. Od czasów liceum, gdy odkryłam te mroczne wiersze, co jakiś czas na nowo sobie o nich przypominam, choć dopiero niedawno udało mi się zdobyć tomik wierszy…
Sylvia Plath (ur. 27 października 1932 w Jamaica Plain k. Bostonu, zm. 11 lutego 1963 w Londynie) – amerykańska poetka, pisarka i eseistka, zaliczana do grona tzw. poetów wyklętych. Współcześnie znana m.in. dzięki na poły autobiograficznej powieści „Szklany klosz”. Jej poezja należy do nurtu poezji konfesyjnej. Sylvia Plath jest przy tym jedną z czołowych postaci kierunku w literaturze lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, określanego mianem Konfesjonalistów (ang. Confessionalist)


Tłumaczenie: Teresa Truszkowska
Wydawnictwo: ALGO
Data wydania: 2008 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-89683-27-4
Liczba stron: 128

Sylvia Plath była znana z kontrowersyjnych tekstów, pełnych metafor i mocnych porównań. Jej wiersze trzeba umieć zrozumieć. Sama nie wiem, czy udało mi się to do końca. Lubisz je albo wręcz ich nienawidzisz.  Każdy z nich naładowany jest wielkim ładunkiem emocjonalnym, zazwyczaj negatywnym. Doskonale opisują relacje międzyludzkie (mąż-żona, ojciec-córka itp.), ale też i całe społeczeństwo ludzkie.
Wiersze Sylvii Plath bolą, wydzierają kawałek duszy i wpychają mu go do gardła- są brutalne, ale potrafią być też delikatne i subtelne- zaskakują.


Chciałam jeszcze tylko nadmienić, że wydanie tego tomiku wierszy jest bardzo ładne, potwierdzeniem może być kilka tych zdjęć (wybaczcie jakość):

Na każdej stronie znajdują się takie malutkie rysunki, tutaj kociak.

Szata graficzna wewnątrz książki jest naprawdę bardzo ładna, co mnie bardzo zdziwiło. :)


Mogła bym pisać tak bez końca… ten, kto zna Sylvię Plath, ten wie o czym piszę.
Innych zachęcam, nawet jeśli nie zapałają do autorki i jej wierszy sympatią. :)

Moja ocena: 6

Dotyk ziemi, Wu Wei

Wu Wei to nie tylko pseudonim autora, ale i również jedna z zasad taoistycznych, która mówi o tym, że należy pozwolić rzeczom istnieć zgodnie z naturą, a zdarzenia mają biec tak, jak biec mają, bez wszelkiej ingerencji i narzucania czegokolwiek. Po chińsku wu wei (kliknij, by dowiedzieć się więcej) znaczy „niedziałanie”. „Dotyk ziemi” jest zbiorem wierszy, myśli, które dotknęły moją duszę głęboko i, które sprawiły, że na kilka chwil serce przestało mi bić.
Niestety o samym autorze Yorku Jordanie, który przybrał pseudonim Wu Wei w internecie nie mogłam znaleźć, może ktoś z Was ma jakieś informacje dotyczące autora? :)  

 Autor: York Jordan (pseudonim: Wu Wei)
Wydawnictwo: KOS
Ilość stron: 208
ISBN: 978-83-60528-22-8
 Ciężko mi pisać, bo nazbyt emocjonalnie podchodzę to tej książeczki. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że ta licząca sobie zaledwie 208 stron książeczka to swoisty manifest (nie tylko taoistyczny!), nawołujący do ludzi. Ludzi, którzy zagubili się w tym materialistycznym świecie, gdzie żądza pieniądza i materialne bogacenie się stała się niemalże epidemią. Wiersze, myśli zawarte w „Dotyku ziemi”, próbują w nas zasiać ziarenko uszanowania dla darów ziemi, dla siebie samych i zasiać wiarę w ludzkość.
Piękne słowa, których fragmenty z przyjemnością pragnę Wam przedstawić:

Kliknij, aby powiększyć :)

Wiem, że z pewnością część z Was nie czytuje takich książeczek, ale słowa mają moc i myślę, że słowa zawarte w każdym z rozdziałów mają niesamowitą moc, szkoda tylko, że posiadają tak znikomą liczbę czytelników. 
W każdym bądź razie polecam!
Moja ocena: 6.
Dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzyjny!