Kategoria: Film

W krainie czarów (2008)

Czy mieliście kiedykolwiek ochotę zniknąć z tej rzeczywistości i przenieść się do całkiem innej? Rzeczywistości, w której czulibyście się najlepiej, rzeczywistości, która maskowałaby każdy problem? Czy mieliście kiedykolwiek wrażenie, że dzieje się coś wbrew Waszej woli? 
Ten film pełen jest takich pytań, pytań, które wraz z rozwojem fabuły zyskują odpowiedzi. Zaskakujące niekiedy i niekiedy pełne emocji. To jest bowiem film wypełniony emocjami po brzegi.
Tytuł oryginału: Phoebe in Wonderland
Reżyseria: Daniel Barnz
Scenariusz: Daniel Barnz
Zdjęcia: Bobby Bukowski
Rok produkcji: 2008
Produkcja: USA
Gatunek: dramat
Czas trwania: 96 minut
Obsada: Felicity Huffman (Hillary Lichten), Patricia Clarkson (Panna Dodger), Elle Fanning (Phoebe Lichten)
Film opowiada historię dziewięcioletniej Phoebe, która boryka się z pewnym problemem. Problem ten z upływem czasu staje się coraz bardziej dokuczliwy. Dziewczynka nie chce jednak przyznawać się do niczego rodzicom, boi się. Rodzice zaczynają zauważać zmiany w zachowaniu córki, zwłaszcza, gdy po raz kolejny zostają wzywani na wizytę u dyrektora szkoły, do której uczęszcza Phoebe. Pewnego dnia, dziewczynka zauważa na szkolnym korytarzu ogłoszenie dotyczące naboru do szkolnego przedstawienia. Postanawia się zgłosić, w końcu „Alicja w Krainie Czarów” to jedna z jej ulubionych książek. Dopiero na próbach, dziewczynka zaczyna czuć się swobodnie. Odkrywa również, że zaczyna żyć tą sztuką znacznie bardziej niż jej rówieśnicy…
Film ten obejrzałam razem z moim przyjacielem Julianem (http://inner–sound.blogspot.com/), jest to bowiem, jeden z ulubionych jego filmów. Nie zdradzaj mi jednak z fabuły praktycznie nic, film oglądałam z zapartym tchem. Zachwyciło mnie kilka istotnych elementów: oprócz ciekawie skonstruowanej fabuły, mistrzowska gra aktorska, zwłaszcza małej Elle Fanning (siostry Dakoty). Dawno, naprawdę już dawno, nie widziałam takiej autentyczności w grze aktorskiej – nie tylko dziecięcej. 
Ta autentyczność sprawiała, że nie mogłam oderwać oczu od monitora, i razem z dziewczynką przeżywałam kolejne ujęcia i sceny. Wyzwalała we mnie niesamowite emocje. Sprawiała, że chciała jej pomóc, ulżyć w cierpieniu. Potrząsnąć ślepymi rodzicami. Chciałam ją, mimowolnie ochronić…
Historia ta niesie ze sobą ogromny przekaz emocjonalny. Skłania do refleksji. Daje nadzieję, wzrusza. I uczy. Uczy widzieć, nie popełniać błędów, umieć słuchać. I w porę zareagować. Stawić czoła problemom i wygrać z nimi. Lekko bajkowy klimat, piękna muzyka i zdjęcia – tworzą na swój nietuzinkowy sposób, obraz, który może zachwycić. Nie tyle wizualnie, co kompozycyjnie. Jest bowiem w tym filmie wszystko dokładnie przemyślane. 
„W krainie czarów” to film o wyrównanym, bardzo dobrym poziomie. Zafascynowała mnie rodzina Lichtenów, oddanie rodziców, ich niesamowite córki, które odbiegają od ogólnie pojętego wzorca. Mądre, ciekawe świata, umiejące docenić sztukę, np. balet. Schemat rodziny odbiegający od „normy”, potrafi, sam w sobie wzruszyć. 
Do kogo skierowany jest ten film? Na pewno do osób, które szukają niesztampowego, ciekawego i emocjonalnego kina psychologiczno-obyczajowego. Dla osób, które nie boją się otwierać oczy na nowe doświadczenia. Dla osób, które szukają wzruszeń i głębokiej refleksji. Tutaj znajdziecie to wszystko, przyprószone szczyptą humoru i dziecięcego uśmiechu.
Polecam.
Moja ocena: 6

Byzantium (2012)

Zaczynam coraz bardziej ufać swoim przeczuciom i intuicji, coraz rzadziej bowiem mnie zawodzą. Tym razem nie zawiodły jeśli chodzi o spontaniczny wypad z przyjacielem Julianem (klik, klik) do kina na film, o którym zaczęło być głośno kilka miesięcy temu. Nie lubię nagonki medialnej ani wszelakich medialnych „boom’ów” na daną powieść/film/muzykę. Uwielbiam sama odkrywać, co jest dobre, rzadko kierować się słowami, które wypowiadają dziennikarze: ot taka ciemna strona mojej dziwnej osobowości ;) Ale nie tym razem (w końcu wyjątki potwierdzają regułę ;p), a sam film zrobił na mnie ogromne wrażenie…
Reżyseria: Neil Jordan
Scenariusz: Moira Buffini
Na podstawie: Moira Buffini „A Vampire Story” (sztuka)
Zdjęcia: Sean Bobbitt
Rok produkcji: 2012
Produkcja: Irlandia, USA, Wielka Brytania
Gatunek: dramat, fantasy, thriller
Czas trwania: 118 min
Obsada: Gemma Arterton (Clara)Saoirse Ronan (Eleonor)Sam Riley (Darvell)Caleb Landry Jones (Frank)

„Byzantium” jest jak z dobrym ciastem: nie chcesz by się nigdy skończył. Może to porównanie nie jest zbyt adekwatne, co do treści filmu (chociaż…), ale oddaje cały sens, który chciałam zawrzeć. Nie ma się dość tego filmu. Ja nie miałam go dość…

Film ten opowiada historię dwóch kobiet: starszej Clare i młodszej Eleonor. Kobiety te skrywają tajemnice, uciekając przez wieki. Gdy je poznajemy, ponownie udają się w podróż, ścigane przez tajemnicze typy pragnące ich zguby…
Pojawiają się w jednym z nadmorskich miasteczek. I to właśnie w nim odnajdują zgubioną przeszłość i swoją własną przyszłość…

Film jest opowieścią o rodzicielskiej miłości, która pokonała wieki. I każdą z przeszkód. Nie jest to film stricte o wampirach,  cała ta wampirza otoczka jest tłem dla relacji międzyludzkich i rozważań na temat czasu. Przepięknie skomponowane utwory muzyczne sprawiły, że pokochałam ten film jeszcze bardziej. Czas przestał istnieć dla mnie, niemalże jak dla samych bohaterek. Film pełen zwrotów akcji, napięcia, melancholijnych kadrów, które mnie urzekły, prostoty (nie prostactwa), która dociera do najgłębszych zakamarków naszych dusz. Genialne kreacje aktorskie sprawiają, że film ogląda się jak projekcje własnych marzeń (bądź koszmarów), doskonale dobrane role.


Czytałam już wiele opinii na temat tego filmu, wiele było negatywnych, ocena na filmwebie również do wysokich nie należy (troszkę ponad pięć), zastanawiam mnie taki stan, nie dlatego, że jestem filmem zachwycona, z czystej ludzkiej ciekawości. Film, jest, owszem trudny w odbiorze, jest głębszy i potrzeba (tak myślę) kilka chwil, by zrozumieć, co autor miał na myśli… Jednak jeśli osoby nastawiają się na horror z dużą ilością krwi, muszę ich ostrzec: to nie jest tego typu film!

Wszystko w tym filmie tworzy idealne  komponenty: wszystko ma swoje miejsce i czas, wszystko ze sobą tworzy piękny obraz, który zachwyca i skłania do refleksji. Mój przyjaciel powiedział, że film jest momentami przewidywalny, ale nie w rażący sposób i jest opowieścią o czasie – muszę się zgodzić z tymi słowami. Czas jest tutaj materią, która odgrywa niesamowitą rolę, nie tylko poprzez cudownie zrekonstruowane wspomnienia bohaterek. Cudowny motyw.


Polecam, dla osób, które szukają całkiem innej opowieści o wampirach, która posiada głębię, wzrusza i skłania do refleksji.
Moja ocena: 6


***

Jak widać, zmiany nastały. Zmiana nazwy wiążę się z tym, że blog przestał być tylko zapisem refleksji dotyczących książek :) Zmiany te były mi wielce potrzebne i poinformuję większość z Was pisząc o tym na Waszych blogach :) Ale to z czasem…