Kategoria: Bez kategorii

Top 10: pisarze, z którymi chciałabym wybrać się na kawę.

Zachęcona przez Kreatywną i innych blogerów z blogów książkowych, postanowiłam sama spisać swoją listę dziesięciu pisarzy, z którymi wybrałabym się na kawę. (o akcji można przeczytać tutaj.)

Zanim przejdę do zestawienia, chciałam zaprosić Was na moje inne blogi z recenzjami: filmowymi oraz muzycznymi :)

Stephen King
Mistrz horrorów, jeden z moich ulubionych pisarzy, z którym wyprawa na kawę mogłaby się przerodzić w bardzo ciekawą konwersację, żeby nie rzec przygodę ;)

Anne Rice
Królowa powieści o wampirach, ulubiona pisarka, która czaruje swoimi kontrowersyjnymi niekiedy powieściami, mroczna madonna z uśmiechem na twarzy, z którą popołudniowa kawa byłaby pełna magii i (zapewne) mrocznych opowieści.
Terry Prattchet
Każda jego powieść, jest jak wyprawa w nieznane- zawsze może wydarzyć się… dosłownie wszystko. Myślę, że gdybym miała szansę spotkać się z tym autorem mogłoby zdarzyć się wszystko! ;) A kawa byłaby tylko pretekstem do snucia zwariowanych opowieści… i innych dziwnych rzeczy ;)





J.K.Rowling
W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć kobiety, która barwiła mi dzieciństwo niezwykłymi opowieściami, światem z którym się utożsamiałam i bohaterami, takimi jak ja prezerażonymi dzieciakami wkraczającymi w całkiem nowe życie i całkiem nowy świat… Chciałabym jej podziękować, za tyle wspaniałych lat i tyle wspaniałych emocji…
Graham Masterton
Z tym panem miałam już przyjemność się spotkać, kiedy to przybył do Wrocławia na Dni Fantastyki w 2009 roku. Muszę przyznać, że już dano nie spotkałam tak charyzmatycznego człowieka! I bardzo bym chciała powtórzyć spotkanie i móc porozmawiać z tym autorem znacznie dłużej.
Sylvia Plath
Jedna z moich ulubionych poetek, niestety już nieżyjąca. Z chęcią dzieliłabym się z nią moimi obserwacjami, dawała do oceny swoje własne wiersze… A nasze spotkanie przy kawie mogłoby się zamienić w literacką podróż po lirycznej strony mocy ;))
 
Janet Fitch
Jedna z moich ulubionych pisarek, każda z dwóch wydanych w Polsce powieści stała się moimi ulubionymi. Jest to bez dwóch zdań jeden z moich największych marzeń ;) 

 
Kohta Hirano
Autor jednej z moich ulubionych mang/anime: „Hellsing”. Mangaka, który swoją kreską czaruje, wyobraźnią kreuje niezwykłe światy a fabułą bawi, straszy i śmieszy… To byłoby bardzo ciekawe spotkanie…
J.R.R.Tolkien
Przedstawiać tego autora nie muszę, trylogia „Władcy Pierścieni” do dziś dzień jest jedną z najbardziej lubianych powieści fantasy, a samo spotkanie z mistrzem tego rodzaju powieści byłoby znamienitym wydarzeniem i z pewnością bardzo inspirującym…
Ewa Lipska
Jedyna rodaczka w moim zestawieniu, która swoimi wierszami wzruszała, bawiła a przede wszystkim doskonale opisywała panujące czasy, ludzi i emocje. Bardzo cenię. I z chęcią wybrałabym się na kawę, do jakiejś przyjemnej kawiarni z tą polską poetką :)
A Wy z kim z chęcią poszlibyście na kawę? ^^

Przejście graniczne, Tadeusz Rawa

Kiedyś, jeszcze za czasów szkolnych często czytywałam poezję- chłonęłam tomiki za tomikami, aż nagle… przestałam. Żałuję, bo w poezji odnajdywałam to, co w danej chwili było dla mnie ważne i niesamowite piękno, zawarte w kilku wersach. Postanowiłam po latach wrócić nie tylko do czytania, ale i pisania. Dlatego sięgnęłam po tomik poezji autorstwa Tadeusza Rawy.
Tadeusz Rawa jest dziennikarzem i tłumaczem. Urodził się w 1959 r. we Włodawie, w województwie lubelskim. Szkołę średnią ukończył w Lublinie, potem studiował filologię skandynawską na Uniwersytecie Gdańskim. Od 1982 r. mieszka w Szwecji. W latach 90., po ukończeniu studiów dziennikarskich w Umea, pracował w kilku gazetach szwedzkich, a potem w redakcji polskiej szwedzkiego radia. Przez kilka lat był korespondentem skandynawskim radia RMF FM.
(informacje pochodzą z okładki „Przejścia granicznego”, niestety niewiele tych informacji) 

Liczba stron: 60 

„Przejście graniczne” to tomik wielowątkowych wierszy. Każdy z poszczególnych wierszy różni się ze sobą, nie tylko tematyką ale również budową. Są i wiersze proste, białe ale i wiersze rymowane. Tematyka wierszy jest bardzo różna, wyszczególnić można np. tęsknotę za ojczyzną, czy też miłość i próba jej zrozumienia. Autor wierszy trzeźwo i celnie dobiera słowa w bardzo przystępny sposób i pokazuje wiele różnych emocji i spostrzeżeń, czy też przemyśleń. Krótkie teksty, nasycone do cna tym, co trzeba. Estetyczne, kruche a jednocześnie bardzo mocne, ale i łatwe w odbiorze.
Mimo wszystko, niektóre z wierszy nie przypadły mi do gustu- może nie to pokolenie? W każdym bądź razie, trafiłam wreszcie na tomik polskiego poety, który nie jest przesadnie „nawilżony” lepkimi metaforami, których nikt oprócz autora nie rozumie. To jest lekki zbiór kilkunastu wierszy, zgrabnie połączonych w całość. Niektóre z nich wydawały mi się bardziej prozą niż liryką… ale nie wiem sama czy to zaleta czy wada ;)
„Zło”
Zło lubi się przebierać.

Brodaty wujek,
który spędzał czas w bibliotekach,
nazywał się Lenin.

Miły młodzieniec,
przesiadujący w kafejkach Paryża
i snujący plany
uszczęśliwienia swojego narodu,
miał na imię Pol Pot.

Mułłowie o łagodnych oczach
wołający o krew.

Radykalne feministki,
których nikt nie bierze na poważnie.
Ale w jaskini idei Platona
stoją już gotowe na przyjęcie mężczyzn,
choć pewnie nie tylko ich,
obozy koncentracyjne,
a Stalin feminizmu,
i wcale nie musi on być kobietą,
być może ujrzał już
światło dnia. 
{cytat z tomiku „Przejście graniczne”, Tadeusza Rawy, Wydawnictwo Impuls, Kraków 2008, str.55}
Tomik, moim zdaniem jest dobry i myślę, że powinien się spodobać :)
Moja ocena: 4
Dziękuję serdecznie Oficynie Wydawniczej Impuls za egzemplarz recenzyjny!

Człowiek, który płakał (2000)

Ten udało mi się obejrzeć, całkowicie przypadkowo w jakiś zimny wiosenny dzień i do tej pory mam go w głowie i nie mogę przestać o nim myśleć. Czasem jest tak, że o jednych filmach, nawet tych dobrych człowiek z czasem zapomina, o innych zaś pamięta przez bardzo długi czas, bo poruszyły w nim jakąś nutę- po prostu nie można o nich zapomnieć, tak po prostu. I chyba głównie dla takich filmów piszę recenzje- żeby wreszcie powiedzieć to, co o nich myślę, co mi dały i jakie mam wrażenia po nich- jednym słowem, by się uwolnić od myśli o tych pięknych, wzruszających i poruszających filmach. 
(wybaczcie kopiowanie treści z filmwebu, jeśli chodzi o ten film, ale nie do końca pamiętam treść ;| Pamiętam odczucia, jakie wywołał we mnie ten film, ale nie pamiętam poszczególnych wątków, dziwne…)


Tytuł oryginalny: The Man Who Cried
Reżyser: Sally Potter
Scenariusz: Sally Potter
Zdjęcia: Sacha Vierny
Produkcja: Francja, Wielka Brytania
Rok: 2000
Czas trwania: 97 munit
Gatunek: melodramat, film muzyczny
Obsada: Christina Ricci – Suzie
John Turturro – Dante Dominio
Johnny Depp – Cezar
 „Rok 1927. Mała dziewczynka, żydówka, o imieniu Fegele mieszka w rosyjskiej wiosce z ojcem, kantorem w synagodze, i babcią. Jej dzieciństwo jest spokojne i szczęśliwe, ale groźba prześladowań nie ginie. Z tego powodu ojciec Fegele postanawia wyjechać do Ameryki, aby tam znaleźć pracę i sprowadzić rodzinę. Wkrótce po jego wyjeździe do wsi wkracza przemoc. Fegele razem z innymi uciekinierami, mieszkańcami wioski wsiada na statek. Statek jednak wypływa nie do Ameryki, dokąd chcieli się udać, ale do

Anglii. Fegele trafia do chrześcijańskiego sierocińca. Otrzymuje nowe imię – Suzie i chodzi do szkoły, gdzie nie ma prawa rozmawiać w swoim rodzinnym języku – jidysz. Uczy się tam jednak śpiewać. Dziesięć lat później wyjeżdża do Paryża, gdzie zostaje śpiewaczką w chórze. Zaprzyjaźnia się z Lolą – jasnowłosą, ambitną Rosjanką. Zaczyna oszczędzać pieniądze, aby wyjechać do Ameryki w poszukiwaniu ojca. Suzie i Lola znajdują pracę w operze prowadzonej przez Felixa Perlmana. Suzie zakochuje się w Cezarze, cygańskim handlarzu końmi, Lola natomiast w Dante Dominio, zarozumiałym włoskim śpiewaku operowym.”

Może inaczej bym odbierała ten film, gdybym nie była Polką i gdybym nie znała historii Polski jak i całej Europy. II wojna światowa spadła na wszystkich tak nagle- choć każdy to przeczuwał- że ludzie nie dowierzali w to, co się dzieje. Ten film, to nie tylko piękna historia miłości, która nie mogła przetrwać w obliczu wojny i terroru ze strony faszystowskich Niemiec- to historia o dumnie z tego kim się jest, o tym ile można poświęcić dla drugiej osoby i historia o potędze marzeń. 
W tym filmie, oprócz ciekawej i wciągającej fabuły urzekły mnie zdjęcia i gra aktorska. Już dawno nie widziałam tak idealnie dobranej obsady i tak dobrej gry aktorskiej. W takim razie nie pozostaje mi nic tylko zachęcić Was do obejrzenia tego filmu i wydania o nim własnego osądu! :) 
Moja ocena: 5