Książka (nie) motywacyjna | THORN, Jason Hunt

Współczesne książki czasem ciężko jednoznacznie zakwalifikować. Przeplata się w nich, bowiem, wiele różnych gatunków literackich. Połączenia te bywają ciekawą odskocznią od klasycznego postrzegania tematu i wprowadzają w lekko skostniałe czasowo hierarchie, odrobinę świeżości. Niekiedy jednak połączenia dwóch różnych gatunków są naprawdę nietrafione. Kują w oczy. Niszczą przyjemność czytania czy po prostu są zbyt od siebie różne, by mogły „zagrać”. Niestety „Thorn” na tym poziomie przegrał. 

To nie jest tak, że się nie cieszę na każdą publikację, którą poczyni bloger, nie. Jestem bardzo pro-blogerska i raduje mnie każdy sukces koleżanki i kolegi po fachu. Tomka Tomczyka aka Kominek aka Jason Hunt szanuję za jego książki o blogowaniu – może nie są dla mnie odkryciem zbyt wielkim, ale całkiem porządnie zbierają wiedzę i wszystkie te rozmowy z innymi ważnymi w polskiej blogosferze są nprawdę ciekawe. Czyta się je sympatycznie, czasem nawet zapisze sobie co ważniejsze informacje – wszystko jest tak, jak być powinno. I nawet butny charakter autora nie przeszkadza :D

Czysta anarchia

Niestety w „Thornie” coś poszło nie tak. Mamy tutaj zaskakujące połączenie (przynajmniej dla mnie, bo nigdy się z takim połączeniem nie spotkałam) powieści obyczajowej o młodym chłopaczku z marzeniami oraz książki motywacyjnej. Fabuła nie jest, przynajmniej w tej części (zobaczymy niedługo jak będzie w części kolejnej), skomplikowana. Poznajemy młodego chłopaka, zwykłego, przeciętnego. Nie wyróżnia się praktycznie niczym poza swoim uporem i chęcią zostania pisarzem. Pisarzem wielkim. Uczy się marnie, ma paru przyjaciół, mieszka w małym nadmorskim miasteczku w USA i się zakochuje. Historia wprowadza nutkę tajemnicy w postaci starego kościółka, do którego nasz młody bohater zagląda i osób, które tam spotyka. Tyle.

Ogólnie rzecz pisząc do fabuły nie mam nic – sama historia mnie nie nudziła, miejscami byłam nawet zainteresowana losami bohaterów, czuło się jakiś klimat chaosu dojrzewania i to było fajne. Niestety gubiłam się coraz bardziej w miarę czytania. Części motywacyjne wyrastały przede mną jakby ktoś je nagle tam umieścił. Nie znalazłam w nich niczego odkrywczego – same prawdy objawione na wzór powieści Paolo Coelho, do którego zresztą sam autor był porównywany dosyć często.

Czytając „Thorna” nie byłam przygotowana na tą całą literacką anarchię jaką zastanę. Autor obiecywał zagadki (których mi się nie udało znaleźć!), tajemnicę (no, może odrobinę), motywację (aha.) i książkę, która zmieni w nas dużo – niestety we mnie nie zmieniła nic. Mea culpa, nic na to nie poradzę :D

Kolejną, dość sporną kwestią, jaką chcę poruszyć jest samo wydanie powieści. Jestem freakiem jeśli chodzi o wydania książek, o cały design, oprawę graficzną i po prostu kocham awangardowe, ciekawe podejście do książki samej w sobie, niestety tutaj się strasznie zawiodłam. Oczekiwałam rewolucji w składzie, w konstrukcji książki a dostałam… fragmenty powiększone na pół strony, dziwny układ tekstu w niektórych miejscach (np. podczas gdy bohater przytacza pewną opowieść i musimy czytać ją, jakbyśmy czytali pergamin – pionowo.) – po prostu zrobiło mi się przykro i mój estetyczny fetyszyzm nie został zaspokojony.

Podsumowanie

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Marty, u której na blogu również zobaczycie recenzję „Thorna” – i pomimo faktu, że w gruncie rzeczy znałam jej odczucia, po książkę sięgnęłam natychmiast po otrzymaniu. Nie muszę pisać, że złamała mi serce, bo to chyba oczywiste :D Jest to powieść przegadana, trochę nieskładna, dla mnie bardzo chaotyczna.

Wydawnictwo: JasonHunt Books
Data wydania: 18 sierpnia 2015
ISBN: 9788394196516
Liczba stron: 330

Styl autora, jeśli ktoś kiedykolwiek zajrzał na blog Tomka Tomczyka, albo czytał inne jego książki, ten wie, że ten styl jest bardzo przystępny, a jego teksty czyta się po porostu szybko. Choć jeśli mam wybrać pomiędzy książką a blogiem, to zdecydowanie wolę zajrzeć na bloga autora. Może po prostu oczekuję czegoś innego od literatury. Jeśli nie od formy językowej, to z pewnością od fabuły i konstrukcji jakotakiej. Może, gdybym dostała tę książkę będąc nastolatką w wieku gimnazjalnym to bym się z nią utożsamiła i te prawdy objawione, byłyby dla mnie naprawdę objawione.

Mimo wszystko, nie żałuję spędzonego czasu, było to zdecydowanie inne doświadczenie literackie, nawet jeśli niezbyt udane :)

Książka przeczytana w ramach Czytelniczego Wyzwania 2016 (Książka z jednym słowem w tytule)


♥ FOLLOW MY BLOG WITH BLOGLOVIN ♥

22 uwagi do wpisu “Książka (nie) motywacyjna | THORN, Jason Hunt

  1. nigdy nie byłam fanką jego bloga, także do książek też mnie nie ciągnęło. Już jakiś czas temu, pamiętam że Zwierz ją recenzował i jej opinia zniechęciła mnie do tego o czym nawet wcześniej nie słyszałam :P

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też pamiętam jak pisała o niej, ale widziałam też wiele zachwytów wszędzie wokół i byłam ciekawa. Na bloga Tomka aka Jasona w sumie praktycznie nie zaglądam. Jakoś tak. Ale przeczytałam i w sumie nie żałuję, bo przynajmniej wiem o czym tak wszyscy mówili ;) i dalej czytać będę książki, na których wielki bum już minął ;)

      Polubienie

  2. Gdyby kiedykolwiek porównano mnie do Coelho, przestałabym pisać. Albo wyjechała w długą podróż i spróbowała od nowa. Bycie porównanym do Coelho w świecie literackim to to samo, czym jest otrzymanie Złotej Maliny przez aktora. Brrr!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Radośnie polecam się jako dostawca książek różnych, czasami wręcz takich z kategorii „guilty pleasure”. Niestety ciągnie mnie do nich okazyjnie i w dodatku jeszcze jestem w stanie wysupłać na nie kasiorkę.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Tomek jest moim blogerskim idolem, odkąd byłam w liceum, więc, mimo iż nie ze wszystkim, co napisze, się zgadzam, to jednak wszystko czytam i wszystko kupuję. Z „Thornem” mam sporą obsuwę, bo kupiłam przedpremierowo, później miałam kilka przeprowadzek i nie mogę go znaleźć. A nie chcę czytać e-booka. Dobrze, że mi o nim przypomniałaś, czas na przetrząsanie mieszkania.
    P.S. Podobno zagadki są zauważalne dopiero przy drugim czytaniu, jak już nie skupiasz się na samej fabule. Powstała nawet grupa na FB, w której czytelnicy te zagadki rozwiązują. ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Właśnie się o tym dowiedziałam :D Muszę się zastanowić czy nie czytać ponownie :D Tomek, jakoś nigdy do mnie nie dotarł, sama nie wiem czemu, bo blogowe teksty są naprawdę dobre, ale chyba wolę bardziej melancholijne wypowiedzi na takie tematy jak związki etc., idealnie o życiu dla mnie piszę Paweł Bielecki – polecam :) Nie można jednak Tomkowi zarzucić tego, że osiąga bardzo dużo i jest autorytetem dla wielu a to coś już znaczy. Ciekawa jestem czy książka Co się spodoba :)

      Polubienie

      1. Zaczęłam czytać tę książkę, ze 20-30 pierwszych stron mam za sobą. Jestem przyzwyczajona do zupełnie innego stylu Tomka, więc ciężko mi się było przestawić, ale odebrałam ten przeczytany fragment dość pozytywnie. Ma swój klimat. Trochę dziwny, ale, no… klimatyczny. ;) Jak ją w końcu znajdę, to na pewno dokończę.

        Polubione przez 1 osoba

  5. Bloggera kojarzę, ale żadnej jego książki jeszcze nie miałam w łapkach. I chyba tę konkretną sobie odpuszczę. To połączenie obyczajówki z literaturą motywacyjną jakoś mnie nie pociąga. A co do estetyki, to okładka mi się podoba, ale skoro wnętrze nie zachwyca to podziękuję :P

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.