MacGyver na Marsie | MARSJANIN, Andy Weir

Utknęłam. Kasuję każde zdanie, które próbuję tutaj napisać. Nic nie pasuje, nic nie jest na tyle dobre, na tyle ważne, na tyle ciekawe, by oddać wszystkie emocje i wartość tej książki. Wszystko jest zbyt wyblakłe, nieistotne, nijakie. Są na świecie książki, których się nie czyta – je się przeżywa. Całym ciałem i duszą. Nie można się od nich oderwać, a rzeczywistość przestaje być ważna. „Marsjanin” jest właśnie jedną z takich książek.

Survival i ziemniaki

Mark Watney jest jednym z członków załogi Misji Ares 3, która wylądowała jako pierwsza w historii lotów załogowych na powierzchni Czerwonej Planety. Mieli prowadzić badania, zebrać próbki i pozostać na powierzchni Marsa miesiąc. Niestety, kilka dni po wylądowaniu, dopada naszych bohaterów potężna burza piaskowa – ewakuacja jest nieunikniona. Na wskutek nieszczęśliwego wypadku załoga zostawia Marka na Marsie, nie wiedząc nawet czy żyje. Od momentu odzyskania przytomności, Mark musi radzić sobie sam.

via tumblr

 

Wyobraźmy sobie taką sytuację, zostajecie sami na obcej planecie. Obcej i dość niesprzyjającej nam planecie. Planecie, na której prawie nie ma atmosfery, grawitacja jest inna niż ta na Ziemi i planecie, na której jest przeraźliwie zimno. Zostajesz sam, Czytelniku, bez możliwości skontaktowania się z kimkolwiek, z ograniczoną ilością pożywienia. Oczywiście, jesteś przeszkolony, masz pewną wiedzę, jak sobie radzić w podobnych sytuacjach, ale nadal to jest coś zupełnie nowego, bo wszystkie sytuacje, o których NASA kiedykolwiek Tobie mówiła, są sytuacjami czysto hipotetycznymi. Co robisz? Ja, osobiście, pewnie bym załamała ręce i wpadła w czarną rozpacz. Mark, natomiast zakłada plantację ziemniaków.

„Jak to jest? – zastanawiał się. Utknął tam, myśli, że jest całkiem sam i że go opuściliśmy. Jaki wpływ ma to na ludzka psychikę?
Odwrócił się w stronę Venkata. – Zastanawiam się, co teraz myśli.
WPIS W DZIENNIKU: SOL 61.
Jak Aquaman może kontrolować wieloryby? To ssaki! Bez sensu.”

Wyszywana opowieść

„Marsjanin” opowiada historię o człowieku, który się nigdy nie poddaje. Napotyka na swojej drodze masę przeszkód w środowisku, które może zabić go w każdym momencie. Niesamowite w tej książce jest to jak autorowi udało się wpleść w fikcję literacką odrobinę naukowych teorii, twierdzeń oraz wiedzy. Nie nużą, są ciekawym uzupełnieniem fabuły a Mark jest idealnym nauczycielem. Nauczycielem pełnym dystansu i poczucia humoru. Gdyby nie kreacja bohatera, którą stworzył Andy Weir, powieść byłaby zwyczajna. Typowa, amerykańska opowieść pokroju „Apolla 13” i innych tego typu. Katastrofa, NASA i niebezpieczny kosmos chcący zabić głównego bohatera – znamy to aż za dobrze. Dzięki Markowi i jego spojrzeniu na całą sytuację, książkę czyta się jednym tchem. Bohaterowie poboczni są krwiści, charakterni, mający swoje zdanie i będący ciekawym elementem historii, zwłaszcza te rozdziały, które rozgrywają się w siedzibie NASA.


Wydawnictwo: Akurat
Tłumaczenie: Marcin Ring
Tytuł oryginału: The Martian
Data wydania: 2015 
ISBN: 9788328702226
Liczba stron: 381

„Marsjanin” to opowieść idealna. Wyszywana z tak dopracowanych elementów, że nie można zarzucić jej nic. No, może oprócz tego, że się kończy, że się w ogóle kończy. Skradła moje serce, skradła serce mojego A., który zazwyczaj nie przepada za czystym sci-fi. Oboje nie mogliśmy przestać czytać. Czytanie zabierało nam godziny poświęcone na sen. Nie żałujemy ani minuty.

Jest coś niezwykłego w tej książce. Niby traktuje o wydarzeniach abstrakcyjnych z naszego punktu widzenia, a jednak jest taka… ludzka. Przyziemna. Niesie, bowiem, przesłanie, które jest moim motywatorem – nieważne co się dzieje, jak bardzo życie bywa problematyczne – zawsze jest wyjście z sytuacji. Zawsze jest rozwiązanie, do którego możemy dojść, chociaż ta droga jest długa i wyboista. I, może to naiwne, ale daje poczucie panowania nad swoim życiem, chociaż w minimalnym stopniu.

Nie da się opisać co czułam czytając „Marsjanina”, nawet nie będę próbować, jedyne, co napiszę na zakończenie – przeczytajcie, przeżyjcie, poczujcie.

Cytat pochodzi stąd. Grafika w tle stąd


♥ FOLLOW MY BLOG WITH BLOGLOVIN ♥

20 uwag do wpisu “MacGyver na Marsie | MARSJANIN, Andy Weir

  1. Koniecznie muszę przeczytać! Byłam na tym filmie w kinie – spodobał mi się bardzo – myślę, że książka jako narzędzie przekazu historii zrobiłaby to lepiej niż film w tym przypadku :)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Z recenzji wynika oczywista oczywistość, czyli że książka wzbudza więcej emocji niż film i chętnie po nią sięgnę. Jestem po seansie filmowym. Był fajny, dobrze się bawiłam , ale nie znalazłam w nim emocji, które opisujesz na postawie książki. Ot taka rozrywka na sobotni wieczór.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Miałam podobnie z filmem, co prawda obejrzałam go po przeczytaniu książki, więc wiedziałam co i jak :) Książka była dla mnie niesamowitą przygodą, film dobrym relaksem :)

      Polubienie

  3. Oglądałam film, czytanie książki się jeszcze jakoś nie złożyło, ale ekranizacja jest świetna. A każda książka na której podstawie powstał film jest lepsza, więc nie mogę się doczekać lektury ;)

    Polubione przez 1 osoba

  4. Zajrzałam do Ciebie przypadkiem przez fb, ale czyta się Ciebie z przyjemnością…Jesteś tak bardzo spójna w tym co piszesz, że uwierzyłam Ci i wiem, że kolejną książką po jaką sięgnę będzie właśnie Marsjanin. Nie wezmę jej ze względu na film ( o którym tylko słyszałam), nie ze względu na super recenzje (sprawdziłam przed chwilą), ale właśnie ze względu na to co napisałaś. Będę zaglądać częściej. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ci ślicznie! Nawet nie wiesz jak bardzo motywują takie komentarze :) Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba :D I jeszcze raz dziękuję za Twoją obecność! :)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Oj nie ma za co :) wiem, cieszę się, że motywuję :) mnie każdy komentarz pcha w stronę pisania nowego postu… tak jakby mi skrzydeł dodawały.. ale ja to startujący żuczek i dopiero uczę się pisania – w dodatku w zupełnie innej tematyce :)
        Pozdrawiam, życzę weny i wielu motywacji, ja idę pisać post na jutro :)

        Polubione przez 1 osoba

      2. Dziękuję Ci kochana! Ja też się dopiero uczę, chociaż piszę blogi od bardzo dawna, ale dałam sobie za główny cel ciągłą pracę i rozwój :) Myślę, że jestem teraz bardziej świadoma niż na samym początku blogowania. Tego też Ci życzę! I nieustannej chęci do pisania :D

        Polubione przez 1 osoba

      3. ta chęć do pisania baaardzo potrzebna jest, wiesz w głowie sporo pomysłów na wartościowe posty, ale jak już je układam i są prawie gotowe to wydają się takie – nijakie…. czasami ciężko jest napisać o kosmetyku czy o pielęgnacji czy o makijażu chociażby, ale trud się opłaca bo później słyszę tekst, żeby więcej takich postów :) Będę zaglądać do Ciebie na pewno i zapraszam do siebie, jeżeli uznasz, że moje tematy są ciekawe https://alverabeauty.wordpress.com :)
        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

  5. Przechadzając się po galerii pewnego ponurego zimowego wieczoru, postanowiliśmy pójść do kina. Jako, że nieczęsto to robimy, nawet nie wiedzieliśmy jaki jest repertuar. Wybraliśmy film, na który nie musielibyśmy długo czekać. Okazał się nim właśnie Marsjanin. Nie wiedziałam, że filmy, których akcja dzieje się w kosmosie są takie…wciągające i ciekawe. Jestem nim zachwycona! Książka pewnie jest jeszcze lepsza :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.