Gościnne Wystąpienie #6 \\ Victoria: Kilka słów o samotności

Victoria, 21-letnia pseudoartystka. Maniaczka kotów i mocnych papierosów. 

[www] + [blog]

Samotność dotyka każdego z nas, choćby przez krótki moment w życiu. Czasami na własne życzenie odsuwamy się od ludzi, czasami jesteśmy wykluczani ze stada. Skąd to się bierze? Niektóre jednostki są na tyle odważne, że mówią ludziom prawdę o nich samych, niektórzy mają wewnętrzne skłonności do palenia mostów łączących nas z innymi. Robimy to nieświadomie lub z pełną premedytacją nie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Zdarza się również tak, że stajemy się zbyt nudni dla towarzystwa, działamy jak trucizna na ich dobry nastrój i jesteśmy odsuwani poza grono najbliższych. Nasze miejsce zajmuje ktoś bardziej ekscytujący, zwykle ktoś nowy, kto pochłania całą uwagę drugiej osoby. 

Samotność w tłumie? 
Powszechne zjawisko, którego nie jesteśmy często do końca świadomi. Potraktuje to zdanie dosłownie odwołując się do wielkich miast, na które decydujemy się w pogodni za pieniędzmi i lepszym życiem – wielkie wieżowce pełne ludzi, którzy się nieznaną i nic o sobie nie wiedzą. Tłumy mijające się w tramwajach tylko raz, szklane przyjaźnie przez okno. Szepty pomiędzy piętrami, anonimowość doskonała. Jak mówić o jakichkolwiek zażyłościach, gdy nawet droga na drugą stronę miasta to za dużo. Kiedyś stwierdziłam, że „im większy dom, tym ludzie dalej od siebie”. Osobą, która wie o mnie najwięcej to moja mama, mieszkamy na jednym piętrze i z przymusu spędzamy ze sobą czas. Nic się nie ukryje pomiędzy ścianą i otwartymi drzwiami. Co się dzieje jeżeli pomimo udanego życia towarzyskiego, kochającej rodziny czujemy się samotni i wyalienowani? Do rozmyślań nad tym natknęła mnie pewna duszyczka, która to czuje się samotna wśród bliskich. Szukamy zrozumienia i akceptacji jednak czasami to za dużo dla wielu przyjaciół. Ciężko znaleźć osoby, które podzielą tą samotność tak jak my. Zdarza mi się rozkoszować samotnością choć dla wielu z osób odwiedzających mojego bloga mój stan emocjonalny jest wiadomy. Nie rozumiany, lecz wiadomy i przyjęty do wiadomości. Jak to jest, że wspólny język i więź znajdujemy zwykle z ludźmi których naprawdę nie znamy. Miałam przyjemność poznać wiele lat temu osóbkę, która okazała się moim lustrzanym odbiciem pod każdym względem. Choć dzielą nas kilometry, mam świadomość że mogę się zwrócić do niej z każdym problem i radością. Nigdy nawet nie słyszałyśmy swojego głosu, piszemy ze sobą dość rzadko. Jednak to uczucie odnalezienia siebie w drugiej osobie sprawia, że żyje jest mniej niewygodne. Miałam wielu przyjaciół, jednak kim jest osoba, która odchodzi przy większych kryzysach? Wybiera innych gdy potrzebujesz pomocy? Ciągle żałuje tego co stało się z tymi znajomościami, zostają tylko wspomnienia, które nawet po wielu latach bywają nieznośnie bolesne. Po latach już wiem, że przyjaciel to osoba, która nie odchodzi nigdy i choćby człowiek utrzymywał z tą osobą sporadyczny kontakt, wiadomość sms zawsze wywoła uśmiech na twarzy… 

Samotność nie jest straszna, jeżeli dzielisz ją z kimś równie samotnym.



GOŚCINNE WYSTĄPIENIA to cykl tekstów wszelakich, na wszystkie możliwe tematy. Autorzy piszą o tym, co ich pasjonuje, bawi, wzrusza etc. Jeśli chcesz wystąpić w tym cyklu, napisz: materia_anty@wp.pl 

KOMENTARZ:
Samotność często odbierana jest jak coś najgorszego, najtragiczniejszego w życiu człowieka. Oczywiście, mogę się z tym zgodzić, bo czy nie ma nic bardziej bolesnego od straty bliskiej osoby? Wówczas samotność dopada nas znienacka i rozsiewa żar bólu. Jednakże nie zawsze samotność jest czymś czego należy się bać. Owszem, ludzie są stworzeni do bycia w grupach, zakładania rodziny, zacieśniania więzy, ale czasem taka samotność, na którą sobie w dobie tłumnego przepełnienia, pozwolimy, staje się zbawieniem. Jestem osobą otwartą, lubiącą spędzać czas z ludźmi, poznawać nowe osobowości, po prostu lubię się nimi otaczać. Jednakże, raz na jakiś czas, odcinam się, wyłączam telefon, zamykam drzwi do pokoju – nie ma mnie dla nikogo, oprócz siebie. Taka chwilowa izolacja pozwala pozbierać myśli, określić cele, posłuchać własnych pragnień. Jest zbawienna, kiedy w życiu za dużo bodźców na nas oddziałuje i czujemy się przeciążeni.
Na pewien rodzaj samotności (tej spowodowanej zdarzeniem losowym) nie mamy większego wpływu, oczywiście. Pewnie czytając ten komentarz pukniecie się w głowę, dlaczego chcieć zatem skazywać siebie samego na samotność. Chcę tylko pokazać, że nie wszystko jest białe i czarne, czarne i białe. Samotność może być czymś zbawczym dla naszej świadomości. 
Wychodzę zawsze z założenia, że trzeba się starać by swoje słabości przekuć w siłę. Dla wielu samotność jest największą słabością i desperacko potrzebują kontaktu z innym człowiekiem. Odnajdź w sobie siłę, spróbuj przynajmniej. I zawalcz o swoją wolność i szczęście.

Poprzednie wpisy z tego cyklu: #1, #2, #3, #4, #5

Jedna uwaga do wpisu “Gościnne Wystąpienie #6 \\ Victoria: Kilka słów o samotności

  1. Samotność w tłumie, samotność w związku – to zjawisko dzisiaj jak najbardziej powszechne. Ukrywamy się za nickami i choć na portalach społecznościowych mamy setki, ba, nawet tysiące znajomych – jesteśmy tak naprawdę sami. Z drugiej strony dla niektórych samotność bywa luksusem…Pozdrawiam:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.