Skrojeni na miarę

Najpiękniejsze historie, podobno zawsze pisze samo życie. Historie, których na próżno szukać w najpiękniejszych opowieściach, zarówno tych książkowych jak i filmowych. Są nieuchwytne. Zawsze gdzieś ponad nami, gdzieś blisko ale zarazem daleko…
Nie tym razem. Przerywam ciszę na blogu, by opisać swoją piękną historię. Jedną z tych, które na zawsze pozostają z nami, w naszych sercach i w naszych wspomnieniach. Historia rodzącej się miłości.
Wszystko zaczęło się od przypadku (a może to było przeznaczenie? nici naszych istnień wreszcie się skrzyżowały?), spontanicznego spotkania. Niepewności. I mojego zagubienia. Musiałam dojrzeć do tego uczucia. Bałam się go. Adam jednak cierpliwie czekał. Widział we mnie to, czego ja nie potrafiłam opisać. Zrozumiał. Każde nasze spotkanie budowało we mnie zalążki tego, co czuję teraz. Szczęścia. Miłości. Poczucia bezpieczeństwa. Wsparcia. Kompatybilności dwóch dusz. Niezwykłego czytania sobie w myślach. Każde nasze spotkanie, zostawiało we mnie cząstkę jego. Słów. Gestów. Emocji. 
● ● ●
Model: mąż Adaś
Stworzyliśmy siebie. W naszych najpiękniejszych marzeniach. Stworzyliśmy siebie z iluzji, ze snów. Z białych płatków śniegu i jasnej, księżycowej poświaty. Jesteśmy stałą, namacalną projekcją naszego idealnego tworzenia siebie nawzajem. Stworzeni dla siebie. Skrojeni na miarę. Jedność naszych dusz i myśli, sprawia, że czas zmienia tępo. Zwalnia. Nasza codzienność jawi się mi w słonecznym blasku i jego cieple. Te dwa tygodnie, które dla siebie ukradliśmy. Gorąca kawa, w wielkim, czerwonym kubku – idealna, słodka, z mleczną pianką i cynamonem. Wspólne czytanie książek. Spacery. Zwykłe codzienne, prozaiczne czynności, dla mnie nabrały całkiem innego wymiaru. Wymiaru wieczności. Miłości, którą cały czas widzę w jego jasnych, zielonych, wilczych oczach. W jego gestach. 
Prostota
Wszędzie zasypywani jesteśmy wizją ciężkiej miłości, nieszczęśliwej, albo po prostu bardzo problematycznej. Moja jest prosta. Wszystko przy nim wydaje się proste. Nie ma granic, nie ma murów, nie ma niepewności, nie ma wątpliwości. Budujemy podwaliny czegoś trwalszego. Taka powinna być miłość. Wypełniająca po brzegi człowieka życiową energią. Pewnością. Szczęściem niczym niezmąconym. Pełnym. 
Zdaję sobie sprawę, że post ten jest czystą emocją, ale pisząc go zadałam sobie pytanie: jaka miłość powinna być? Teraz już wiem. Taka jak teraz.
Miłośnie mi…

10 uwag do wpisu “Skrojeni na miarę

  1. Nawet nie wiesz, jak mi się ryjek uśmiecha, kiedy to czytam:) Życzę Wam nieustającego szczęścia i wiecznej miłości. Zasługujesz na to, abyś każdego dnia budziła się kochana i szczęśliwa!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.