Przerwana lekcja muzyki, Susanna Kaysen

Odkąd dzięki mojej przyjaciółce udało mi się obejrzeć film pod tym samym tytułem (jego recenzję można przeczytać tutaj.), chciałam przeczytać powieść, która dała podstawy jednego z moich ulubionych filmów. Może ta recenzja nie będzie zbyt obiektywna, musicie mi wybaczyć, ale jestem tą powieścią zauroczona! ;)
Najpierw parę słów o autorce:
Susanna Kaysen (ur. 11 listopada 1948 r. w Cambridge w stanie Massachusetts, USA) – pacjentka szpitala psychiatrycznego McLean, w którym przebywała prawie dwa lata – od 27 kwietnia 1967 do 3 stycznia 1969 roku. Jest autorką trzech powieści: Asa, As I Know Him, Far Afield oraz Camera My Mother Gave Me”. Książka pod tytułem Przerwana lekcja muzyki (Girl, Interrupted) powstała po zanalizowaniu przez Kaysen swojej kartoteki z okresu, kiedy przebywała w McLean. Zdiagnozowano wówczas u niej osobowość pograniczną, którą tłumaczono jej tylko jako zaburzenia osobowości. W wydobyciu kartoteki z archiwum szpitalnego pomógł jej prawnik. W szpitalu, w którym przebywała, pacjentami byli także Sylvia Plath, Robert Lowell, Ray Charles oraz James Taylor. W roku 1999 powstał film pod tym samym tytułem co książka z Winoną Ryder oraz Angeliną Jolie w rolach głównych.
Źródło: Wikipedia.
„Przerwana lekcja muzyki” jest oparta o prawdziwe przeżycia autorki, która w wieku 18 lat trafia do szpitala psychiatrycznego. Postanowiła zatem rozprawić się raz, a dobrze z przeszłością i „systemem”, który wysłał ją na leczenie. Piszę o „systemie”, gdyż autorka sama próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie: czy tak naprawdę była szalona?Czy po 30 minutach można to stwierdzić? Jeśli nie to jakim prawem wysyła się człowieka (w tym przypadku płci żeńskiej) na leczenie? Tak właśnie postąpiono z Susanną.
„Ludzie pytają: jak tam trafiłaś? W rzeczywistości chcą wiedzieć, czy ich może spotkać to samo. Nie potrafię dać odpowiedzi na to ukryte pytanie. Mogę powiedzieć jedno: to nie jest trudne. Tak jak nietrudno jest ześlizgnąć się w objęcia wszechświata równoległego. Tyle ich jest wokół nas: świat obłąkańców, świat przestępców, świat niepełnosprawnych, świat konających, a może i świat zmarłych. Te światy istnieją równolegle obok naszego i są do niego podobne, ale nie są jego częścią. (…)  Z każdej celi na Alcatraz widać przez okno San Francisco.”
Autorka dość szczegółowo opisuje swój pobyt w szpitalu, kontrole co pięć minut; świetlicę, w której wszyscy lubili przebywać i pokoju gościnnym, którego nikt z pacjentów nie lubił. Opowiada o osobach, które tam poznała: o Lisie, buntowniczej socjopatce, która nadużywała dziwnych przekleństw, Polly- dziewczynie z poparzonym ciałem, milczącą i cichą, Georginię, która stała się przyjaciółką Susanny w tych ciężkich i długich dwóch latach pobytu pisarki w ośrodku. Sama często w powieści zadaje pytanie: kto tak naprawdę jest szalony? Kogo można uznać za wariata? Mimo iż ta powieść liczy sobie zaledwie 157 stron jest kompletna w wiedzę o zakładzie dla psychicznie chorych w Stanach Zjednoczonych w latach 60’tych. Nie wiem niestety, ile się z tego wszystkiego zmieniło, co pozostało, ale muszę przyznać, że to miejsce przepełnia strachem- nie przed osobami, które się tam znalazły (były tam osoby przecież bardzo miłe i sympatyczne, tyle że z problemami, z którymi sobie nie radziły), ale przed niepewności. Niepewnością tego czy zostanie się wyleczonym, czy np. tym kim się tak naprawdę jest. Szybko czyta się tą krótką powieść i przyjemnie, mimo ciężkiego tematu.
Na jednym z blogów przeczytałam, że tą książkę bardzo trudno znaleźć- ja w sumie trafiłam na nią za drugim razem we wrocławskiej bibliotece na rynku- jeśli ktoś jest z okolic, niech pisze- chętnie przekażę książkę dalej :) Szkoda, że nie wznowili wydania, bo chętnie zakupiłabym sobie ją i sięgała po nią nie raz :)
Odwołując się jeszcze pokrótce do filmu, teraz dopiero zauważyłam ile nieścisłości w nim jest, ale i podobieństw do powieści. Postanowiłam jednak oddzielić obie fabuły i obie oceniać oddzielnie ;) Wiadomo, że nic nigdy nie dorówna powieści- mimo to film i książka mają u mnie szczególne miejsce :)
Obraz, który zachwycił autorkę, i który w pewnym sensie stał się jej jednym z mocniej wrytych w pamięć wspomnień, Przerwana lekcja muzyki, autorstwa Jana Vermeera, ok. 1658-61
Moja ocena: 5
A Wy jakie macie wrażenia po przeczytaniu książki/ obejrzeniu filmu?

2 uwagi do wpisu “Przerwana lekcja muzyki, Susanna Kaysen

  1. Film uwielbiam, książkę już mam na komputerze i będę zabierała się za czytanie w najbliższym czasie.
    Mam tylko nadzieje, że to nie zmieni mojego spojrzenia na film – zazwyczaj znacznie bardziej podobają mi się książki,a ekranizacje uważam za mało udane. Może teraz,w odwrotnej kolejności, najpierw oglądania i później czytania nie będzie tak źle!

    Polubienie

  2. Znam autorkę z paru pozostałych jej książek, w tym oczywiście i dzięki tej. Jej historia jest bardzo przejmująca właśnie przez to, że tak autentyczna w przekazie. To bardziej reportaż – jak dla mnie, czy pamiętnik, aniżeli beletrystyka; to coś więcej, w końcu jak tu do czegokolwiek się przyczepić skoro Ona pisała o sobie.
    Film również dobrze odebrałam i się wzruszyłam. Mam go nawet na półce i co pewien czas sobie odświeżam. Wielki plus ode mnie za dobór lektury, tak trzymać ;)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.